Dziennik, który nie boi się władzy

Szykanowany za udział w pikiecie

Numer 162 - 20.03.2012Publicystyka

Konsul generalny w Berlinie Mariusz Skórko chciał zablokować wiceszefowi klubu „Gazety Polskiej” Józefowi Galińskiemu możliwość działania w Związku Polaków w Niemczech „Rodło”. Wszystko w odwecie za udział w zorganizowanej przez kluby „GP” demonstracji w obronie mediów niezależnych. Konsulowi nie spodobało się, że „aktywista klubu »Gazety Polskiej« wznosił okrzyki antyrządowe”.

Zaczęło się od pikiet zorganizowanych 6 marca przez kluby Gazety Polskiej Berlin i Berlin-Brandenburgia oraz Koło Przyjaciół Radia Maryja. Demonstranci przybyli przed ambasadę polską oraz przed konsulat w Hamburgu. Wystąpili w obronie wolności słowa i na znak protestu przeciwko dyskryminacji TV Trwam przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

W obronie dyskryminowanych niewidomych

Wśród kilkudziesięciu uczestników pikiety przed ambasadą RP w stolicy Niemiec był także Józef Galiński, wiceszef Klubu „GP” Berlin-Brandenburgia. Galiński pracuje w Niemczech jako detektyw, a także udziela się społecznie w Związku Polaków w Niemczech, w którym został wybrany na wiceprezesa oddziału regionalnego Berlin-Brandenburgia. Ponadto jest współtwórcą i wiceszefem klubu „GP” Berlin-Brandenburgia. To ten klub ma na koncie olbrzymi sukces z września zeszłego roku.

„W najbardziej odwiedzanej części stolicy Niemiec, obok znanych obiektów, jak: urząd kanclerski, Bundestag, Reichstag, Brama Brandenburska, ambasada USA czy pomnik Holocaustu, odbyła się demonstracja, jakiej Berlin nie widział” – czytamy na portalu klubów. Chodziło o zaprotestowanie przeciwko pomijaniu Polaków – niewidomych, cywilnych ofiar II wojny światowej – przy wypłacaniu odszkodowań ofiarom wojny.

– Wysyłane przez polskich niewidomych prośby o wsparcie materialne do różnych instytucji oraz władz niemieckich napotykają tylko niechęć, odmowę oraz ogromną ignorancję. Hucpą działań władz niemieckich jest dzielenie tych ofiar wojny. Poszkodowani niewidomi z byłych terenów Rzeszy Niemieckiej otrzymują odszkodowania, pozostali traktowani są jak intruzi. Taka dyskryminacja zrodziła uzasadniony bunt – mówił mec. Stefan Hambura, berliński prawnik.

„W najbardziej newralgicznym miejscu został wstrzymany ruch kołowy. Porządek i ochronę zapewniły służby porządkowe. Policja otwierała i zamykała pochód. Złożono dwie petycje: do kanclerz Angeli Merkel oraz do ministra finansów Wolfganga Schaeublego. Milczący pochód, który pokonał trzy kilometry, sprawiał wielkie wrażenie. Niesione przez poszkodowanych flagi i transparenty zwróciły uwagę wielu wycieczek z całego świata” – pisał portal klubów „GP”.

Już wtedy polscy dyplomaci wzięli Józefa Galińskiego na celownik. Przed przemarszem niewidomych zwrócił się bowiem do ambasady o udzielenie pomocy protestującym, którzy zjechali do Berlina z całych Niemiec – np. poprzez zorganizowanie posiłku. Spotkał się z kategoryczną odmową.

Konsul tropi aktywistę

Marcowe pikiety w obronie wolnych mediów rozpoczęły się o godz. 15.30. Zarówno w Berlinie, jak i w Hamburgu demonstranci usiłowali wręczyć polskim przedstawicielom petycję skierowaną do rządu Donalda Tuska z żądaniem równego traktowania mediów w Polsce i przyznania koncesji na multipleks dla TV Trwam. Dyplomaci nie kwapili się jednak, by wyjść do pikietujących.

Jak się okazało, berliński konsul generalny Mariusz Skórko zajęty był wówczas pisaniem mejla do Marka Wójcickiego, szefa Związku Polaków w Niemczech „Rodło”. Wysłał go zanim skończyła się demonstracja. Przytaczamy ten list w całości (pisownia oryginalna):

„Panie prezesie,
Mam krótkie pytanie

zawartość zablokowana

Autor: Anita Gargas


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





Nasz Twitter


Nasz Facebook

















GAZETA POLSKA CODZIENNIE

ogólnopolski dziennik o profilu społeczno politycznym wydawany od 9 września 2011 roku.
DZIENNIK, KTÓRY NIE BOI SIĘ WŁADZY