Salonowa lekcja patriotyzmu

numer 1874 - 10.11.2017Publicystyka

TOŻSAMOŚĆ Wokół Narodowego Święta Niepodległości



W listopadzie jakoś bardziej myślimy o ojczyźnie. Odżywają pytania o to, czym jest patriotyzm, polskość, co znaczy być prawdziwym Polakiem (bez cudzysłowu). Niewątpliwie dziś w naszym kraju nie ma jednego modelu patriotyzmu. Można zaobserwować co najmniej dwa. 

W rozwianiu wątpliwości, jak właściwie rozumieć miłość do ojczyzny, pomocą służą jak zwykle salonowe media, które bardzo chętnie udzielają Polakom lekcji „prawdziwego patriotyzmu”. Tygodnik Tomasza Lisa w niemal każdym numerze moralizuje, co prawdziwy patriota powinien.

Po pierwsze, wstydzić się za swój naród

Jeśli komuś z ciemnogrodu wydawało się, że miłość do ojczyzny polega na dumie z własnej historii, bohaterów narodowych, tradycji, obyczajów itp., zostanie szybko wyprowadzony z błędu. Otóż „prawdziwy patriota” winien wstydzić się za swój naród. Kajać się za antysemityzm, który był, jest i będzie. „Polak z krwi i kości” powinien na każdym kroku przypominać o pogromach Polaków na Żydach i broń Boże nie wspominać o Polakach, którzy narażali życie, ratując w czasie wojny rodziny żydowskie. 

Polacy muszą uderzyć się w piersi za wszystkie niechlubne karty ze swojej historii. „Prawdziwi patrioci” nie powinni wspominać słowem o cierpieniach, których sami doznali. Salon jest bardzo wyczulony na punkcie martyrologii. Zwłaszcza gdy o martyrologii opowiadają przedstawiciele prawej strony sceny politycznej, budzi to niesmak i oburzenie lewackich autorytetów. Nie wolno nadmiernie rozdmuchiwać opowieści, że Polacy ginęli, poświęcali życie nie tylko za swoich rodaków, ale też za innych.

Po drugie, klękać przed Unią Europejską

W oczach salonowych ekspertów współczesny patriotyzm jest wyznaczony m.in. przez stosunek do UE. W ich optyce możliwe są tylko dwie postawy: można Unię albo wielbić, albo nienawidzić. Wszyscy, którzy chcą uchodzić za „oświeconą część społeczeństwa”, powinni być jej bezkrytycznymi wyznawcami. Unia wraz z dobrodziejstwem inwentarza, czyli m.in. Parlamentem Europejskim, jest tworem nieomylnym, co stanowi jeden z dogmatów dzisiejszych elit. Każdy przejaw krytyki tejże staje się impulsem do zaliczenia śmiałka w szeregi skrajnej prawicy. 

Przykład daje opozycja, która upodobała sobie postawę na klęczkach wobec Fransa Timmermansa. Mimo że ten bez opamiętania urządza spektakle, w których Polska jest traktowana z góry. W organizowanych przez niego debatach nasz kraj staje się ofiarą quasi-intelektualnego linczu za rzekome łamanie podstawowych praw człowieka (a za takie lewacy uważają już prawo do aborcji), złe traktowanie kobiet, zamachy na media, występki przeciw praworządności itd. Donosy totalnej opozycji do PE stały się więc elementem folkloru praktykowanego przez ugrupowania Petru i Schetyny.

Po trzecie, wyjść na ulice

Uczestniczenie w demonstracjach KOD-u stało się nieodłącznym punktem programu „prawdziwego Polaka”. Każdy nowoczesny patriota winien wybiec na ulice i bronić demokracji przed jej niechybną śmiercią. W gruncie rzeczy zgromadzenia opozycji mają na celu narzucenie przez bardziej światłą mniejszość poglądów ciemniejszej większości. 

„Prawdziwy Polak” wierzy, że broni swoich rodaków przed nadciągającą falą stanu wojennego, autorytaryzmu, totalitaryzmu, komunizmu i faszyzmu. Oczywiste jest dlań, że jego obowiązkiem jest obrona wolności



zawartość zablokowana

Autor: Leszek Galarowicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się