Fot.Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Bądźmy dumni z Polski

numer 1875 - 13.11.2017Polska

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI Przemówienie Tomasza Sakiewicza

Z jednej strony mamy butę Brukseli i Berlina, a z drugiej strony przemoc Moskwy. I pomiędzy nimi jest strefa wolności, która nazywa się tradycją I Rzeczypospolitej. Kiedy powstawały Stany Zjednoczone, od kogo oni się mieli uczyć tolerancji i demokracji? Pułaski i Kościuszko mieli tak wielki wpływ na historię nie tylko dlatego, że byli wielkimi żołnierzami, ale również dlatego, że przynieśli tradycję, której świat nie znał.

Dziękuję Państwu za zaszczyt zabrania głosu. Nasi bracia Węgrzy, którzy przyjechali tutaj na zaproszenie klubów „Gazety Polskiej”, są z nami po raz kolejny. Jest to wyjątkowo liczna delegacja, przyjechało ponad trzysta osób. Dzisiaj przyjeżdżają do kraju, który bardzo się zmienił, który jest silny. Ale bywało tak, że przyjeżdżali do kraju, kiedy na obchodach 11 listopada witała nas policja. Dziękujemy, że byliście wtedy z nami.

Dzisiaj jest święto 40 mln ludzi mieszkających w Polsce, ale może warto powiedzieć o tych, którzy być może po raz pierwszy naprawdę obchodzą to święto – o 20 mln Polaków, którzy mieszkają za granicą. Czy wiedzą państwo, dlaczego po raz pierwszy?

Dla nich przedstawicielem polskiego państwa nie jest – z całym szacunkiem – pani premier, pan prezydent. Oczywiście w sensie formalnym tak, ale na co dzień mają kontakt z polskim ambasadorem, z polskim konsulem. I rzeczywiście jest tak, że po raz pierwszy zdarzyło się im, że zastali otwarte drzwi; że konsulowie i ambasadorzy zaczęli obchodzić wielkie święta narodowe razem ze środowiskami patriotycznymi. W Nowym Jorku, Chicago, Waszyngtonie zaproszono wreszcie Polaków, by świętowali państwowe uroczystości. Do tej pory nie było to mile widziane.

Polska przyszła do Polonii

Rok 2017 poświęciliśmy razem z kierownictwem klubów „Gazety Polskiej”, aby odwiedzić wiele środowisk polonijnych. Byliśmy w Kijowie i Żytomierzu, gdzie odsłanialiśmy pomnik Lecha Kaczyńskiego i gdzie otwarto ulicę im. Lecha Kaczyńskiego. Proszę zwrócić uwagę, że tam szybciej ulicy nadano imię Lecha Kaczyńskiego niż w stolicy Polski.

Wszędzie da się zauważyć, że Polonia się budzi, ale także to, że czuje wsparcie państwa. Z klubami dotarliśmy aż do zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, do Los Angeles i San Diego, gdzie nasi rodacy cieszą się z polskiej niepodległości. I rzeczywiście po raz pierwszy zaczynają odczuwać, że państwo ich potrzebuje.

To jest ich wielkie święto, bo przyszła do nich Polska, na którą czekali całe życie. Doceńmy to i pamiętajmy, że są rodacy, którzy doczekali się wolnej Polski, a jej nie znali, ponieważ już ich rodzice czy dziadkowie urodzili się tam, za granicą. Ci Polacy, urodzeni na obczyźnie, doczekali się takiej Polski, z której są dumni. Gotowi są przekroczyć próg konsulatu czy ambasady i często poprosić o polski paszport. Do tej pory nie mieli odwagi, by tego dokonać albo po prostu nie chcieli rozmawiać z tymi, którzy pracowali w ambasadach czy konsulatach.

11 listopada to jest ich wielkie święto, pamiętajmy o nich – 20 mln ludzi, nasz największy kapitał.

Kiedy rok temu wspomniałem, tuż po wyborach w USA, że być może dzięki Polonii prezydent Trump wygrał wybory, zobaczyłem dużo komentarzy na temat mitomanii redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i całego środowiska. Prezydent Trump zadzwonił do naszego prezydenta i podziękował za polskie głosy, bo jest przekonany, że te głosy przesądziły o jego zwycięstwie



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się