Straciłem wzrok, ale odzyskałem sens życia

numer 1894 - 05.12.2017Społeczeństwo

Zobaczyć sercem Niewidomi nie są z innej gliny



Sebastian Grzywacz ma czterdzieści dwa lata, od dziesięciu lat nie widzi. W wyniku wypadku odkleiła się mu siatkówka oczu. Medyczna nazwa mówi, że jest ociemniały. Jak żyć mimo otaczających barier i być szczęśliwym? – Zamykając oczy, widzimy nowe horyzonty i widzimy głębiej. Czego chcieć więcej od życia – odpowiada Sebastian.

Tak mówi o swoich odczuciach nasz bohater, żyjący każdego dnia pełnią życia. Dla nas istnieje świat kształtów, kolorów i perspektywa widzianego obrazu. My mamy na co dzień możliwość widzenia świata. Sebastian Grzywacz jako osoba niewidząca – również. Jak to jest możliwe? Ograniczamy się sami, zwracamy uwagę na zbyteczne detale, chociażby ogromną liczbę reklam, które z każdego miejsca nas bombardują, zwracające uwagę, nie pozostawiają niczego w zamian. – Jak przekoloryzowany pejzaż, z którego bije blask barw, o niczym nieświadczących – brakuje konkretów, po prostu sensu i głębi. Nasze światy niczym się nie różnią. Każdy z nas inaczej postrzega rzeczywistość: jedni ją widzą, inni muszą sobie ją wyobrazić – mówi Sebastian.

Niewidzialna Wystawa

W Polsce jest około dziewięćdziesięciu tysięcy osób z dysfunkcją wzroku, ale każdy jest innym człowiekiem, inną osobowością, posiadającą różne doświadczenia i zmagającą się z odmiennymi problemami. Stanowią przekrój całego społeczeństwa. Dlatego ważne jest, by – na co też zwraca uwagę Sebastian – „nie oceniać drugiego człowieka i każdego traktować z szacunkiem”. Ja zacząłem od poznawania świata osób niewidzących.

Zwiedziłem wraz z Sebastianem, moim przewodnikiem, Niewidzialną Wystawę. Dla osoby widzącej pierwsze wrażenie to poczucie dużego dyskomfortu. Każdy ma pewne ograniczenia, ale zetknięcie się z ciemnością może pobudzać do zastanowienia, jak żyć bez jednego z najważniejszych zmysłów? Byłem w pełni zaaferowany przejściem przez wystawę i rozmową. Czas dobiegł końca, przeszedłem, udało się. Zobaczyłem za to własne ograniczenia i rzeczywistość, która jest taka sama jak w świetle dnia. Jednak przedmiotów musiałem dotknąć, przestrzeni zaznać, kształty dokładnie zbadać, kolory sobie wyobrazić. – Aby wejść na szczyt wysokiego wieżowca, musimy pokonać wiele schodów, czasem odpocząć, nieraz poprosić kogoś o pomoc, walczyć z trudem, możemy się poślizgnąć lub potknąć, zajmie to też nieco czasu, ale gdy już będziemy u celu, ujrzymy krajobraz z góry. Z każdym kolejnym krokiem nasze nogi się męczą, ale potrzebny jest wysiłek, by się wspiąć i zyskać szerszą perspektywę. Nieważne, czy dostrzeżemy ją wzrokiem, czy też oczami wyobraźni. Życie wymaga poświęcenia, gdy to zrozumiemy, wtedy jesteśmy w domu – śmieje się mój rozmówca. 

Ojcostwo uskrzydla

Sebastian ma czterdzieści dwa lata, od dziesięciu lat nie widzi. W wyniku wypadku odkleiła się mu siatkówka oczu. Medyczna nazwa mówi, że jest ociemniały. Jest aktywnym człowiekiem, pracuje jako przewodnik po Niewidzialnej Wystawie. Jest działaczem Fundacji ponad Słowami, przeprowadza szkolenia dla niewidzących i warsztaty dla uczniów szkół. Sebastian wychowuje Franka, swojego syna, który chodzi do szkoły podstawowej. Zapewnia mu wszystko, czego potrzebuje. Ojcostwo, jak mówi, było dla niego wyzwaniem



zawartość zablokowana

Autor: Rafał Węglewski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się