fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Czekając na podpisy i aresztowania

numer 1894 - 05.12.2017Publicystyka

FELITON Przegląd tygodnia

Niektóre osoby publiczne prześladuje ostatnio pech. Tylko pokażą się na mieście i zaraz jest z tego afera. Przekonali się o tym w ostatnich dniach Małgorzata Gersdorf i Mateusz Kijowski. Tym samym walka o wolność i demokrację kolejny raz pokazała swój tragikomiczny wymiar. Uśmiech zaś na pewno wszystkim się przyda, ponieważ dla polityków adwent nie będzie raczej czasem refleksji i wyciszenia.

PiS toczy obecnie dwie potężne batalie. Pierwsza to zakończenie reformy wymiaru sprawiedliwości, druga – przeforsowanie nowej ordynacji wyborczej w wyborach samorządowych. Kwestia wymiaru sprawiedliwości dla czytelników „Gazety Polskiej Codziennie” i szerzej, dla wyborców PiS-u, jest zapewne oczywista. Elektorat, wymęczony przedłużającymi się negocjacjami z prezydentem i jego otoczeniem, liczy na szczęśliwy finał. Warunki brzegowe postawione przez Andrzeja Dudę zostały jak dotąd zachowane i można mieć nadzieję, że tym razem wreszcie się uda. Ewentualne kolejne zablokowanie reformy będzie dla prezydenta ruchem szalenie ryzykownym. Jeśli po wcześniejszych wetach ktoś w Kancelarii Prezydenta wierzył, że taka decyzja nie odbije się zbyt mocno na sympatii ze strony wyborców PiS-u,

pozwoli natomiast ocieplić wizerunek Dudy wśród części zwolenników totalnej opozycji, ostatnie tygodnie powinny skutecznie wybić mu te mrzonki z głowy. 

Nic z tego nie ma

Wielu wyborców z 2015 r. jest zachowaniem głowy państwa w tej sprawie zdezorientowanych, czasem dezorientacja ta przechodzi już w zniechęcenie i rozczarowanie. Opozycja natomiast prezydentem gardzi i uważa go za wroga, co wyraźnie pokazała niedawna sejmowa debata, w której Andrzej Duda stał się dla wielu posłów największym (oprócz prezesa PiS-u) czarnym charakterem. Miejmy nadzieję, że lekcja ta została już odrobiona, choć niektóre wypowiedzi osób z otoczenia Andrzeja Dudy nie napawają optymizmem. Konflikt, przynajmniej z radykalniejszą częścią twardego elektoratu PiS-u, najwyraźniej komuś odpowiada, choć nie skutkuje dla samego prezydenta żadną wartością dodaną. 

Według niektórych głosów to targi z prezydentem są też przyczyną przekładania rekonstrukcji rządu. Niestety, zbyt długie przeciąganie tej operacji, połączone z mnożeniem się spekulacji, przecieków i, jak można się domyślać, zakulisowych tarć, nie służą obozowi dobrej zmiany. Temat ten robi się dla wyborców zwyczajnie męczący i źle (może z wyjątkiem mobilizacji zwolenników Beaty Szydło w sieci, za którą idzie silne wsparcie dla pani premier) wpływa na samopoczucie wyborców PiS-u. Zmiany głębsze niż odsunięcie jednego czy dwóch najsłabszych ministrów pogłębią dezorientację, bowiem ogólnie prace poszczególnych resortów przedstawiane są jako sukces. Skoro zaś sukces, jaki jest sens zmiany? 

„Puczu 2” nie będzie

W Sejmie przeciwnicy nowych ustaw próbują powtórzyć atmosferę sprzed kilku miesięcy. Nadużywają dramatycznych porównań i sposobów, by debatę uniemożliwić, procedury zaś przeciągnąć i zablokować. Bez skutku. Protesty uliczne natomiast są skromniejsze niż poprzednio i choć największy z nich – wiec przed Pałacem Prezydenckim pod koniec listopada – frekwencyjnie wypadł jeszcze w miarę dobrze, coraz częściej na Facebooku trafić można na narzekania uczestników na bierność dotychczasowych towarzyszy. Nie trzeba wprawnego oka, by zauważyć, jak często organizatorzy czy życzliwe im media informacje lub relacje z jesiennych protestów ilustrują zdjęciami setek ludzi… w koszulkach z krótkim rękawem. I to nie po to, by przypomnieć przywołanej na początku tekstu sędzi Gersdorf, że wbrew temu, co jej się zdarzyło ostatnio powiedzieć, uczestniczyła w politycznych protestach z symboliczną świeczką w ręce



zawartość zablokowana

Autor: Krzysztof Karnkowski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się