Prokurator wzywa adwokata – jako podejrzanego

numer 1895 - 06.12.2017Społeczeństwo

Afery Ciemna strona palestry

Adwokat potrzebujący adwokata – scenariusz niby sporadyczny, ale lista mecenasów z prokuratorskimi zarzutami robi się coraz dłuższa. Wybuchło wiele afer (reprywatyzacyjna w Warszawie nie jest wyjątkiem), w których prawnicy odgrywali kluczowe role. Inni ordynarnie oszukiwali klientów lub chcieli zbyt szybko zbić majątek, łamiąc prawo, jednak ułatwienie bandycie ucieczki z więzienia to nadal kuriozum.

Kodeks etyki adwokackiej pełen jest wzniosłych haseł. Do kluczowych należy stwierdzenie, że naruszeniem godności profesji jest „takie postępowanie adwokata, które mogłoby go poniżyć w opinii publicznej lub poderwać zaufanie do zawodu”. Tyle teoria, a w praktyce... Najwyraźniej nie wszyscy członkowie palestry dokładnie przeczytali dokument, na nic też zdają się zapewnienia szefów korporacji o „incydentalnych przypadkach”. Dzisiaj trudno byłoby bowiem znaleźć duże miasto bez śledztwa lub procesu, w którym pojawia się adwokat z zarzutami z innego kodeksu. Karnego.

Przekręt na miliony

Jakub B. i jego żona Anna to młodzi prawnicy z Poznania. Przez przypadek ich klientem został biznesmen Grzegorz K., który poprosił o pomoc przy sprzedaży gruntu wartego krocie. Transakcję przeprowadzono, ale K. nie dostał obiecanych trzech milionów złotych. Gdy się dopominał o pieniądze, adwokat zbywał go, zrzucał odpowiedzialność za kłopoty na tajemniczego wspólnika z Ukrainy. W końcu przedsiębiorca stracił cierpliwość, a prokurator nie uwierzył w opowieści Jakuba B. Za przekręt małżeństwo adwokatów trafiło do aresztu.

Nie przyznawali się do winy, zapewniali o czystych intencjach, ale po zakończeniu śledztwa (zarzuty doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem oraz pranie brudnych pieniędzy) nagle zmienili linię obrony. O dziwo, złożyli nawet wnioski o dobrowolne poddanie się karze.

– Chcę przeprosić Grzegorza K. – stwierdził w sądzie Jakub B., który się przyznał do wszystkich zarzutów. Podobnie zrobiła Anna B.

Ponieważ nie było sprzeciwu prokuratury i pokrzywdzonego, sąd nie miał wyjścia. Wydał wyrok. Jakuba B. skazał na dwa lata więzienia (bezwzględnego), a jego żonę na odsiadkę, ale w zawieszeniu. Muszą też oddać pieniądze biznesmenowi. Jakub B. dostał również zakaz wykonywania zawodu – jedynie na sześć lat.

Adwokaci wśród podejrzanych

Afera reprywatyzacyjna w Warszawie ujawniła gigantyczną patologię nie tylko w urzędzie kierowanym przez Hannę Gronkiewicz-Waltz. Nie ma żadnych wątpliwości – mafia przejmująca stołeczne nieruchomości nie mogłaby skutecznie działać bez pomocy prawników. Wśród osób, którym prokuratorzy już postawili zarzuty, są również adwokaci. Także bardzo znani – jak Grzegorz M., były dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Niedawno pojawiła się sugestia, że komisje weryfikacyjne – na wzór tej w Warszawie – zaczną działać w innych miastach. Bez wątpienia miałyby co robić, bo podobnych skandali (także z udziałem adwokatów) nie brakuje w całej Polsce...

W Łodzi, przed tamtejszym sądem, z problemami rusza proces grupy osób, którą media nazwały „gangiem spadkobierców”. Należeli do niego – według prokuratury – także prawnicy, a sposób działania był prymitywny, choć skuteczny: fałszowano testament właścicieli kamienic, a beneficjentami zostawali figuranci. Niestety, na orzeczenie zapewne jeszcze długo poczekamy.

Wyrok (nieprawomocny) natomiast usłyszał adwokat Adam W., którego proces toczył się przed Sądem Okręgowym w Krakowie



zawartość zablokowana

Autor: Grzegorz Broński


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się