Zbrodnie i kara polskiego Kuby Rozpruwacza

numer 1895 - 06.12.2017Publicystyka

HISTORIA Z przedwojennych akt kryminalnych

O Kubie Rozpruwaczu z Londynu słyszał chyba każdy. Także w Polsce był morderca, który zasługiwał na to miano. Tyle że jego zdołano ująć. Za swoje zbrodnie został ścięty. Ta historia to także znakomity przykład na to, jak zmieniały się mentalność i postrzeganie prawa w ciągu lat. Choćby to, że mężczyzna był homoseksualistą, za co również usłyszał wyrok.

Nikt nie rodzi się mordercą – twierdzi wielu „postępowców”. Ciekawe jednak, co by powiedzieli, gdyby na drodze ich lub ich najbliższych stanął ten człowiek.

Zgwałcił dziewczynkę i dojrzałe kobiety

Walenty Kozioł był Polakiem. Urodził się 8 lutego 1849 r. w Zawadach w powiecie namysłowskim. Ożenił się w roku 1871, a więc w wieku 22 lat, czyli ówczesna norma. To, co stało się wkrótce, normom epoki się wymykało. Chodzi o żonę, która od niego uciekła krótko po ślubie, ponieważ „uważała go za nienormalnego mężczyznę”. Żona uciekająca zaraz po ślubie od męża – w drugiej połowie XIX w.! Od tego czasu już do końca życia pozostał sam, wędrując z miejsca na miejsce. I popełniając zbrodnie. Uściślając, najpierw drobne przestępstwa: kradzież, kłusownictwo, później pobicie. Kilkakrotnie na krótko trafiał za kratki.

Wkrótce jednak dała o sobie znać jego natura bestii. W roku 1880 pod Oleśnicą zgwałcił dwunastoletnią dziewczynkę. Sąd w Oleśnicy skazał go na sześć lat więzienia. To nie zmieniło go ani na jotę. W dniach 19 oraz 22 kwietnia 1892 r. dokonał kolejnych gwałtów, także na terenie dzisiejszego Dolnego Śląska. Tym razem zgwałcił dojrzałe kobiety: 42- oraz 54-letnią. Za pierwszy gwałt sądzono go we Wrocławiu, za drugi w Jeleniej Górze. Wyroki zsumowano, łącznie w więzieniu miał spędzić 15 lat. Na wolność wyszedł 15 października 1907 r. Resztę życia spędził, włócząc się po Dolnym Śląsku i Wielkopolsce. Przez kilka miesięcy mieszkał w Sycowie, pracując w stolarni swojego krewnego, który również nazywał się Kozioł. Tam poznał młodego stolarza Pawła Urbańskiego, z którym wszedł w homoseksualny związek. Na początku roku 1909 przeniósł się do Bralina pod Kępnem, gdzie został zatrudniony w stolarni należącej do Jana Groska. Tu jednak nie pracował jako stolarz. Jego zajęcie określilibyśmy dziś jako przedstawiciel handlowy. Dostał służbową tzw. powózkę, którą ruszył w teren szukać nabywców na wyroby stolarni i oczywiście nawiązywać nowe kontakty handlowe.

Wkrótce Wielkopolskę opanowała panika. To efekt serii przerażających morderstw, do których doszło w ciągu zaledwie miesiąca – lipca 1909 r.

Morderstwo po morderstwie 

Najpierw w miejscowości Czarnylas pod Ostrowem. W pobliskim lesie 22 lipca znaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Jego tożsamości nigdy nie ustalono, za to śledczy ustalili, że zabity został 11 lipca. Najpierw jednak brutalnie go zgwałcono, a później pocięto nożem. W wyniku zadanych ran zmarł na miejscu. Tymczasem 22 lipca bandyta w lesie pod Kobylinem napadł na Katarzynę Smętek, 65-letnią mieszkankę tego miasteczka. Rozpruł jej brzuch i powyciągał wnętrzności. Pociął też nożem jej piersi, na koniec ciało porzucił w zbożu, gdzie 27 lipca znaleźli je robotnicy rolni.

Już następnego dnia, czyli 23 lipca, zaatakował we wsi Szymanowo pod Rawiczem. Tym razem jego ofiarą była 53-letnia Róża Sepold z tej wsi. Najpierw kobietę zgwałcił, później związał i chłostał, a w końcu porozcinał. I ostatnia zbrodnia. Tym razem we wsi Piotrowo pod Czempiniem. W pobliskim lesie, 27 lipca, 65-letnia wdowa z Piotrowa zbierała chrust. Napastnik pociął jej piersi, a później rozciął brzuch. Śledztwo prowadzono na ogromną skalę. Jako podejrzanych aresztowano w sumie kilkuset mężczyzn! Oczywiście wszystkich wypuszczono. Ostatecznie zadziałała metoda stara jak świat. Osoba, której informacje pozwoliłyby namierzyć bandytę, miała otrzymać wysoką nagrodę finansową. Tym kimś okazał się Jan Grosek, który podejrzewał swojego pracownika. Policja w jego zakładzie stolarskim zjawiła się 19 lipca. Walentego Kozioła jednak tam nie było, znów ruszył „w świat”. Już jednak nie na długo



zawartość zablokowana

Autor: Damian Szymczak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się