Nie idziemy na łatwiznę

numer 1895 - 06.12.2017Kultura

WYWIAD Z MACIEJEM SIKORSKIM rozmawia ANNA KRAJKOWSKA



Ostatnio robiliśmy etiudę filmową „Hiob”. Kto lepiej pokaże doświadczenie Hioba niż osoba, która na co dzień zmaga się z cierpieniem? Budujemy na prawdzie i to przekonuje widzów – mówi Maciej Sikorski, szef teatru Exit. Razem z Fundacją „Budzenie pasji” działa na rzecz podtrzymywania tradycji, pielęgnowania polskości oraz rozwoju kultury.

Historia może być fascynująca również dla dzieci. Oczywiście ważne, by ją ciekawie przekazać. Myślę, że projekt „Historia Polski według dzieci”, który realizujesz z Fundacją „Budzenie pasji”, to strzał w dziesiątkę. Jestem pod wrażeniem chociażby filmu o Mieszku I, który powstał jako efekt tych działań.

Dostaliśmy wsparcie z Muzeum Historii Polski w ramach programu „Patriotyzm jutra”. Dzięki temu udało nam się zrealizować cykl warsztatów dla dzieci. W ich trakcie powstały rysunki, z których zrobiliśmy film. To są rysunki dzieci, niezwykłe prace pokazujące historię Polski. Pierwszy odcinek poświęciliśmy naturalnie początkom państwa. W tym roku zrobimy jeszcze 6 filmów, które będą obejmowały czas do końca zaborów. W przyszłym roku, o ile uda się nam zdobyć fundusze, chcielibyśmy zrealizować następne odcinki – aż do Solidarności. W sumie byłoby 11–12 filmów. Chcemy bowiem uczcić rocznicę Odzyskania Niepodległości i przygotować specjalny odcinek poświęcony temu wydarzeniu. Moim marzeniem jest, by był to projekt ogólnopolski, żeby wszystkie dzieci mogły nam przysłać swoje prace, nie tylko te, które uczestniczą w warsztatach. Zależy nam, żeby to było wspólne dziedzictwo.

Rysunki dzieci są zaskakująco dobre, ale istotna jest też treść filmów. Mówicie poważnie. Czy kilkulatkowie to kupują?

W ciągu ostatnich lat zagraliśmy wiele spektakli historycznych dla dzieci. Udało się nam wypracować język. Warto z dziećmi rozmawiać na poważnie, bo one wiele rozumieją. Staramy się poruszać istotne, czasem trudne tematy, ale w sposób przystępny. Czytam źródła historyczne, wyszukuję ciekawe, kolorowe postaci, żeby nimi zainteresować najmłodszych. Czasem jest to trudna historia. Zależy nam, żeby ona nikogo nie dzieliła. Mówimy tak, by to umożliwiło budowanie wspólnoty. To nasz cel – budowa wspólnoty Polaków, bo jesteśmy bardzo podzieleni. Opieramy się na faktach, nie na analizach. Chcemy, by nasz projekt w ramach „Patriotyzmu jutra” pozwolił nam się pojednać, nie pokłócić.

Wspólnotę budujecie też z Teatrem Exit, w którym występują osoby niepełnosprawne. Jak widzowie odbierają wasze sztuki?

To jest projekt ewangelizacyjny. Staramy się pokazać naszą relację z Bogiem. Spektakle adresowane są do rodzin. Cieszymy się, gdy dzieci w trakcie przedstawienia pytają rodziców o pewne rzeczy. Niektóre treści łatwo jest nam pokazać najmłodszym, podczas gdy rodzice mogą mieć z tym problem. Poza tym w zespole bardzo dużo uczymy się od siebie nawzajem, tzn. pełnosprawni od niepełnosprawnych i odwrotnie. To dla nas wielki skarb, że możemy wspólnie coś robić.

Niektórzy słysząc, że teatr jest robiony przez osoby z niepełnosprawnością, mają niższe oczekiwania. Inni uciekają na samą myśl, że tam grają osoby niepełnosprawne.

Ja jako szef jestem bardzo wymagający. Od początku powiedziałem, że nie ma u mnie taryfy ulgowej, że będę od nich więcej wymagał. Nam wszystkim zależy, by sztuka broniła się jakością



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się