Nie taki znowu nowy

numer 1913 - 29.12.2017Podróże

Mówią o nim „nowy”, a właśnie stuka mu 725 lat. To naprawdę wystarczający czas na powstanie przynajmniej kilku dobrych legend, opinii, porzekadeł i historii, które – jeśli miałyby się okazać prawdziwe – zmieniają zupełne postrzeganie tego miasta.

Zjeżdżają tu wszystkie drogi południowo-wschodniej Małopolski. Gdy spojrzeć na mapę, z okolic miasteczka promieniście rozchodzą się kolejne trasy wojewódzkie. Jedna na Brzesko, druga na Rabkę-Zdrój. Następna na Piwniczną-Zdrój, inna na Krynicę-Zdrój, a ostatnia na Gorlice. Taka pięcioramienna rozgwiazda, między Jeziorem Czorsztyńskim a Rożnowskim. U zbiegu romantycznego Dunajca i płynącego ze Słowacji Popradu. Niby jeszcze nie w górach, ale już nie na nizinie. Tutaj leży Nowy Sącz. Miasto, które istnieje już 725 lat.

Legenda wiąże jego powstanie z przejażdżką przez te tereny posłańców czeskiego króla Wacława. Słudzy królewscy wracali z wyprawy na dwór cara moskiewskiego, gdzie to otrzymali w darze dla swego władcy oryginał obrazu Przemienienia Pańskiego, namalowanego przez samego św. Łukasza. Obraz dostał się w ręce Moskwy po pertraktacjach pokojowych z Portą Otomańską. Wcześniej był przechowywany w Jerozolimie. Gdy teraz wędrował do Czech do nowego właściciela, gdzieś między podmokłymi górami sądeckimi, w okolicy obecnej Kotliny Sądeckiej, w ulokowanej tu przed laty wsi Kamiennica, konie i woły ciągnące wóz z cennym malowidłem stanęły jak wryte. Nie można było zmusić ich do dalszej jazdy. Poproszono więc o radę przebywającego w okolicy zakonnika. Przeczuwający, o co chodzi, pustelnik nakazał zdjęcie obrazu z wozu. Gdy to zrobiono, ku zdumieniu wszystkich konie i woły ruszyły od razu. Dla króla Wacława zaś był to jasny znak. Ufundował w tym miejscu klasztor Franciszkanów, w którym nakazał umieścić wspomniany obraz.

Jest on tu po dziś dzień – w głównym ołtarzu kościoła parafialnego św. Małgorzaty. Można podejść bliżej, przyjrzeć się, kontemplować. Malowidło na sklejonych ze sobą deskach przedstawia mężczyznę en face, o spokojnym obliczu, z delikatną bruzdą pośrodku szerokiego czoła. Na policzkach widać ślady delikatnych rumieńców. Przemieniony Jezus z góry Tabor. Kiedyś w śnieżnobiałym odzieniu. Dziś w nowosądeckiej szacie



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się