Bitwa pod Bolimowem – historia mało znana

numer 1915 - 02.01.2018Społeczeństwo

Co wydarzyło się w 1915 r. pod Bolimowem? W społecznej świadomości nawet tych osób, które interesują się tematyką historyczną, to wydarzenie funkcjonuje zazwyczaj jako jedna z bitew I wojny światowej. Tę sytuację mają zmienić „Obłoki śmierci” – niezależna polska produkcja, fabularyzowany dokument, wyjątkowy z kilku względów.

Praca nad filmem „Obłoki śmierci – Bolimów 1915” rozpoczęła się cztery lata temu. Łącznie w pracy nad produkcją bierze udział ok. 80 osób. Reżyserem przedsięwzięcia jest Ireneusz Skruczaj, urodzony w 1985 r., który debiutuje w tej roli. Aktualnie dzięki sukcesowi zbiórki funduszy przeprowadzonej w internecie udało się zamknąć etap zdjęć i przejść do prac w studiu montażowym. Zdjęcia zostały skatalogowane, poddane wstępnej obróbce i przekazane w ręce skierniewickiego montażysty młodego pokolenia.

– Kolejnym etapem będzie nałożenie na obraz cyfrowych efektów specjalnych. Równolegle będziemy pracowali nad udźwiękowieniem i nagraniami narracji lektora – opowiada Ireneusz Skruczaj. – Cała kwota, która została wykorzystana na produkcję i postprodukcję, to suma ok. 150 tys. zł. Na dokończenie postprodukcji potrzeba ok. 40–45 tys. i na promocję 20 tys. – wylicza reżyser. Nie ukrywa też, że ta kwota jest niezbędna, aby film mógł mieć swoją premierę w 2018 r.

Swój przeciw swemu

Jakub Smela, kierownik biura promocji filmu „Obłoki śmierci – Bolimów 1915”, zauważa, że określenie bitwa pod Bolimowem, jakie przyjęło się w historii powszechnej, nie jest jednoznaczne.

– Dla wielu osób w kraju i za granicą oznacza ono epizod walk z przełomu stycznia i lutego – stwierdza. Historycy szacują, że we frontalnym, konwencjonalnym rosyjskim ataku, pod ciężarem niemieckiej i austriackiej artylerii oraz w krzyżowym ogniu karabinów maszynowych poległo wtedy 40 tys. carskich piechurów. Wśród nich tysiące żołnierzy narodowości polskiej, którym przyszło walczyć na własnej ziemi, w cudzej wojnie i pod obcymi sztandarami. Ich dramatu dopełniał fakt, że w szeregach przeciwnika walczyli ich rodacy, zrekrutowani w szeregi armii cesarskiej na terenie zaboru pruskiego. To fakt, o którym bardzo często zapominamy, skupiając naszą uwagę wyłącznie na chwalebnym, pierwszowojennym szlaku żołnierzy Legionów Marszałka Piłsudskiego. Tymczasem sukcesy militarne wojsk niepodległej II Rzeczypospolitej nie byłyby możliwe, gdyby nie doświadczenie bojowe, odwaga i danina z krwi zapłacona przez polskich żołnierzy walczących we wszystkich trzech armiach zaborczych: austro-węgierskiej, niemieckiej oraz rosyjskiej. Żołnierze walczący w szeregach armii Cesarstwa Niemieckiego stali się późniejszymi bohaterami powstania wielkopolskiego. Żołnierze walczący w armii carskiej znali taktykę i słabe strony późniejszej armii bolszewickiej.

Do przełomowych w dziejach ludzkości wydarzeń doszło pod Bolimowem przede wszystkim w okresie pomiędzy 31 maja a 7 lipca. Wtedy Niemcy przeprowadzili na tym odcinku trzy silne uderzenia przy użyciu nowego, śmiercionośnego oręża opracowanego w berlińskich laboratoriach – broni chemicznej. Broni, którą przetestowano po raz pierwszy zaledwie miesiąc wcześniej na zachodnim froncie wielkiej wojny, pod belgijską miejscowością Ypres.

Opowieść na wiele głosów

Fritz Haber, niemiecki chemik nazywany „ojcem broni chemicznej”, otworzył nową, złowrogą erę w dziejach świata. Jest jedną z postaci przedstawionych w „Obłokach śmierci”. Urodzony we Wrocławiu naukowiec, z fanatyczną determinacją skoncentrował wszystkie siły na opracowaniu gazu, który byłby bronią totalnej zagłady



zawartość zablokowana

Autor: Katarzyna Kasjanowicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się