Kierowca potrzebny coraz mniej

numer 1922 - 11.01.2018Motoryzacja

Kiedyś ktoś, kto posiadł tajniki automobilu i umiejętności wystarczające do jego prowadzenia, był ustawionym na całe życie gościem. Mój tata, gdy zrobiłem w zamierzchłej przeszłości prawo jazdy, powiedział mi: „Przynajmniej masz w ręku jakiś fach”. 

Stanowiło to nie tyle dowód niewiary mojego ojca w moje możliwości intelektualne i perspektywę dalszej edukacji, ile raczej pewnej nadziei na świetlaną przyszłość potomka w roli szofera. Te czasy bezpowrotnie minęły, zdaje się. Dzisiejsze samochody prowadzą się same, a człowiek za kierownicą sprowadzony został niemal do funkcji obserwatora.

Tego typu refleksję miałem po tygodniowym spotkaniu z najnowszym i najnowocześniejszym dzieckiem Volkswagena – Arteonem. O bezpieczeństwo kierowcy dbają tutaj liczne czujniki i systemy. Aktywny tempomat współpracuje z systemem nawigacji, sam dostosowując prędkość do znaków drogowych, rond czy przejść dla pieszych. Ba! Gdy puści się kierownicę, auto będzie trzymało tor jazdy



zawartość zablokowana

Autor: ​Igor Szczęsnowicz


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się