Kibice pielgrzymują na Jasną Górę

numer 1923 - 12.01.2018Kościół

Od początku pielgrzymkę wyśmiewało, a potem, kiedy nabrała ona niezwykłego rozmachu, już tylko programowo krytykowało środowisko liberalno-lewicowych i polskojęzycznych mediów. Z roku na rok było nas coraz więcej i obecnie na Jasną Górę przybywa ok. 4–5 tys. kibiców. Start w najbliższą sobotę!

Pomysł na pielgrzymkę kibiców na Jasną Górę zrodził się w momencie dramatycznym... 

Tak. Był to moment trudny dla środowiska kibiców Lechii, kiedy, zmagając się z chorobą nowotworową, odchodził od nas Tadeusz „Dufo” Duffek. Był jednym z legendarnych fanów biało-zielonych. W swoim życiu przeszedł wiele zakrętów i nawet dramatycznych momentów. Zawsze jednak kojarzony był z solidarnościową walką z komuną w latach 80., w którą angażowała się cała jego rodzina. W każdym razie, podczas jednej z moich wizyt u Tadeusza w szpitalu, zwierzył mi się, że jego wielkim pragnieniem jest to, aby kibice pod sztandarami patriotyzmu spotykali się na Jasnej Górze, tak jak w latach 80. z Lechią i Federacją Młodzieży Walczącej jeździliśmy na ogólnopolskie pielgrzymki Świata Pracy zorganizowane przez ks. Jerzego Popiełuszkę. Tadeusz odszedł w październiku 2005 r. Myśl o pielgrzymce powracała. Przyjaciele mobilizowali mnie, żebym podjął się tego wyzwania. No i w końcu ruszyliśmy. Pierwsza pielgrzymka odbyła się 13 grudnia 2008 r. i zgromadziła ok. 200 osób, głównie kibiców Lechii, Śląska, Rakowa, Legii oraz pojedyncze osoby z innych klubów. Z roku na rok było nas coraz więcej i obecnie od kilku pielgrzymkowych edycji na Jasną Górę przybywa ok. 4–5 tys. osób.

Jakie znaczenie ma pielgrzymka dla środowiska kibicowskiego?

Przede wszystkim wpisała się już na trwałe w kalendarz kibicowski. Jest organizowana przez to środowisko. To kibice zajmują się programem, mnie pozostaje koordynacja całości tego przedsięwzięcia. Myślę, że dla każdego uczestnika pielgrzymka jest okazją do spotkania z Panem Bogiem, uporządkowania swojego serca. To, co najważniejsze, dokonuje się w osobowej relacji z Jezusem. Wszystko inne jest dodatkiem. Na drugim miejscu podkreśliłbym spotkanie ze sobą nawzajem kibiców z różnych stron Polski. Oprócz Marszu Niepodległości to jedyna taka okazja w roku. Na każdej pielgrzymce odbywają się wykłady, koncerty, okolicznościowa prezentacja na jasnogórskich wałach. To wszystko tworzy specyficzny, typowo kibicowski klimat pielgrzymowania do duchowej stolicy Polski.

Jakie widzi Ksiądz namacalne owoce poprzednich pielgrzymek?

Jest ich wiele. Przede wszystkim w wymiarze indywidualnych przeżyć jej uczestników. Znam wiele wypadków powrotów do Pana Boga, życia sakramentalnego w Kościele. Miałem zaszczyt uczestniczyć w kilku ślubach, spowiedziach po wielu latach. To są cuda, które dokonują się w ludzkich sercach. Na pewno nie o wszystkich wypadkach wiem, bo to są często bardzo intymne historie i ich uczestnicy chcą je zachować dla siebie. Najważniejsze, że te cuda się dokonują. Poza tym na pielgrzymce pojawiło się kilka ciekawych inicjatyw, które wciąż się dokonują. Myślę tu zwłaszcza o Akcji Testament, poprzez którą kibice starają się opiekować żyjącymi jeszcze kombatantami naszej walki o niepodległość, upamiętniają też ważne wydarzenia z naszej historii. Druga z tych inicjatyw to Żywy Różaniec Kibiców, który zapoczątkowałem w ubiegłym roku



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się