Będzie fajnie, obiecuję!

numer 1948 - 10.02.2018Kultura

Fani sagi o Wiedźminie niecierpliwie wyczekują premiery serii o Geralcie z Rivii, która prawdopodobnie jeszcze w tym roku pojawi się na platformie Netflix. – Pracujemy bardzo ciężko, by to się udało. Nauczyłem się już, by na takim etapie nie ujawniać zbyt wiele.

Kiedy jeszcze w lipcu rozmawiałam z Lukiem Bessonem, twierdził, że dobre kino obroni się samo, a rozwijające się platformy streamingowe nie są dla niego zagrożeniem. Patrząc na to, że ludzie coraz częściej zamiast randki w kinie wybierają wspólne oglądanie ulubionego serialu na Netflixie, dochodzę do mniej optymistycznych wniosków. Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat? W końcu Pan też zdecydował się na współpracę z platformą.

Te rzeczy się nie wykluczają. Zakładanie, że film i medium, na którym się opiera, nie ewoluują, jest nietrafne. W USA funkcjonowały kiedyś, jako pewien fenomen kulturowy, kina samochodowe. I właśnie w ten sposób najczęściej oglądano filmy. Mało tego, te produkcje były przygotowywane pod kino samochodowe! Minęło trochę czasu i ten model się zmienił. Dzisiejsze kino jest podobne do tego sprzed 100 lat, ale media się zmieniają. Filmy nie zginą – ludzie będą nadal chodzili do kina, tak jak chodzą do teatru, choć jest jeszcze starszą formą rozrywki. Tak samo ludzie wciąż czytują książki.

Statystyki zdają się temu przeczyć.

To nie tak. Ludzie nie przestali czytać. Ba, powiedziałbym, że czytają najwięcej w historii, choć niekoniecznie książki należące do klasyki. Pod wpływem obcowania z nowymi technologiami zmienia się nasza percepcja, mamy ograniczoną zdolność skupienia uwagi. Pojawienie się platform streamingowych to tylko część obrazu. Jest jeszcze jedna kwestia – filmów i seriali jest o wiele więcej niż było. Oferta jest tak szeroka, że musi konkurować na dużo bardziej wymagającym rynku. Ponadto musi rywalizować z grami komputerowymi czy mediami społecznościowymi. Ale nie jestem pesymistą. Potrzeba obejrzenia i wysłuchania historii będzie zawsze – w jakiej formie, to już kwestia dyskusyjna. Zawsze jednak będą ludzie, którzy będą chcieli obejrzeć dobry film czy serial. 

Jaki będzie „Wiedźmin” Netflixa?

Powiem tak: unikam wypowiadania się na temat serialu, ponieważ umówiliśmy się z Lauren Schmidt Hissrich, która jest showrunnerem [najważniejszą osobą odpowiedzialną za produkcję] „Wiedźmina”, że najciekawsze informacje będą wypuszczane albo z jej strony, albo ze strony Netflixa. Chodzi o to, by nie było wokół tego serialu chaosu informacyjnego, bo już teraz budzi on duże emocje. Nauczyłem się już, by na takim etapie nie ujawniać zbyt wiele. Ale będzie fajnie, obiecuję!

Jaki dokładnie jest Pański wkład w produkcję?

Jestem producentem wykonawczym i reżyserem co najmniej jednego odcinka. Zobaczymy, jak to się dalej rozwinie. Producenci wykonawczy razem z showrunnerem ustalają wizję produkcji. To dość absorbujące zajęcie



zawartość zablokowana

Autor: Magdalena Fijołek


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się