​Sędziowski bojkot zdechł

numer 1949 - 12.02.2018Opinie

„Nie ukryjecie się, sprzedajni sędziowie” – tak Jarosław Kurski pogroził sędziom, którzy zgłosili się do nowego KRS-u. Zabrzmiało to jak pisk myszy, która schowała się do dziury i bohatersko straszy kota. Wcześniej sędziów straszył pozbawieniem emerytur Waldemar Żurek. I co? Kandydatów jest aż zanadto. Naszej dyktaturze udało się pognębić sędziów uczciwych, jak Igor Tuleya, syn małżeństwa esbeków, a zastąpili ich sprzedajni, jak Teresa Kurcyusz-Furmanik, która już dawno sprzedała się wrogom systemu, bo zdaniem SB zajmowała się w latach 80. wspieraniem „wrogiej działalności politycznej i represjonowanych za tę działalność oraz ich rodzin”. Kurski i Żurek łudzą się, że postkomuna zawsze będzie silna w sądach. Otóż nie będzie, bo młodzi sędziowie nie będą inni niż ich pokolenie, w którym „GW” i TVN przegrywają. Symboliczną sceną była ta, gdy policjanci sfilmowali ekipę TVN-u grzebiącą w śmietniku pod komendą i podrzucającą tam – zdaniem policjantów – butelki po piwie. „Z jakiej pan stacji jest? TVN? I pan mi mówi, żebym nie kłamał?” – zakpił z operatora policjant. Tak sposób myślenia kibiców czy hiphopowców trafił do ich rówieśników z… policji. Z sądami nie będzie inaczej.



Autor: Piotr Lisiewicz