Kolekcjoner tytułów

numer 1950 - 13.02.2018Sport

Kamil Stoch to najbardziej utytułowany polski sportowiec XXI w. Skoczek z Zębu, mimo że ma dopiero 30 lat, wygrał już wszystkie najważniejsze dla swojej dyscypliny imprezy. Ale nadal chce pisać własną historię. Na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu stoi przed wielką szansą dorzucenia kolejnych medali do kolekcji.

Igrzyska olimpijskie traktowane są przez każdego sportowca jako najważniejsza impreza. Dlatego zdobywane podczas nich laury na zawsze wpisują się w pamięć kibiców i historyków sportu. Doskonale o tym wie Wojciech Fortuna. Szerzej nieznany nawet w Polsce skoczek sensacyjnie wygrał konkurs na dużej skoczni podczas igrzysk w Sapporo. Był to jego pierwszy i zarazem ostatni triumf w międzynarodowej rywalizacji, który zagwarantował mu miejsce w panteonie polskiego sportu.

Skok po złoto

Kamil Stoch to najwybitniejszy skoczek w naszej historii. Przyznał to nawet w jednym z wywiadów sam Adam Małysz. Jak na razie Orzeł z Wisły bije Stocha tylko w liczbie wywalczonych krążków na igrzyskach olimpijskich. Małysz uzbierał ich aż cztery (trzy srebrne i jeden brązowy). Nie ma jednak w dorobku medalu z najcenniejszego kruszcu. A w takich w kolekcji Stoch ma już dwa.

Przed czterema laty Kamil kompletnie zdominował walkę o olimpijskie medale. Od 2013 r. niezmiennie znajduje się w światowej czołówce. W tym czasie tylko raz zdarzył mu się słabszy sezon – 2015/2016. Dla całej naszej kadry był to wtedy gorszy okres, czego efektem było rozstanie się z trenerem Łukaszem Kruczkiem.

Wciąż w formie

Od czasu rozpoczęcia współpracy ze Stefanem Horngacherem forma Stocha stale idzie w górę. Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy Kamil wywalczył po raz pierwszy w historii złoty medal na mistrzostwach świata w drużynie i zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Na początku 2018 r. dokonał niemożliwego, wygrywając wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni. Do tej pory ta szuka udała się tylko Svenowi Hannawaldowi.

Trwające zimowe igrzyska w Pjongczangu powinny być kontynuacją medalowego marszu naszego mistrza. Kolejny olimpijski krążek Kamil powinien zdobyć już w zawodach na skoczni normalnej. Do miejsca na podium zabrakło bardzo niewiele. Stoch był czwarty, przegrywając walkę o brązowy medal o zaledwie 0,4 punktu. To jednak nie forma decydowała o tym, kto się znajdzie w pierwszej trójce. Zawody rozgrywane były w skrajnie niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Wygrał Andreas Wellinger, którego skok w drugiej serii przypadł akurat na podmuch wiatru pod narty.

– Jestem rozczarowany, bardzo mi żal. Zabrakło dosłownie odrobinkę, ale mam świadomość, że świat się nie skończył. Przed nami wciąż jeszcze dwa konkursy. To, co się dziś stało, to już historia, której nie zmienię. To nie pierwszy i na pewno nie ostatni taki konkurs. Mam też na myśli to, jak on się dla nas skończył. Zabrakło niewiele, trochę mieliśmy pecha, pewnie też przydarzyły się jakieś błędy



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się