„Nowe oblicze Greya”, czyli ochy i fochy

numer 1950 - 13.02.2018Kultura

Seria filmów o Greyu przyniosła nam psychologiczny obraz bohatera, którego spójność porównać można ze spontanicznym koncertem przedszkolaków, którym dajemy dowolne instrumenty. Przywołanie dzieci nieprzypadkowe – z „Nowego oblicza Greya” dowiemy się, że seks może prowadzić do ciąży. Odkrywcze, prawda?

Ubolewaliśmy na łamach „Codziennej” nad tym, że historia Greya jest nieudaną próbą połączenia dramatu psychologicznego z erotykiem. Że taki filmowy miks musi być skazany na porażkę, bo albo banalizuje się traumy, albo upadla seks. Trzecia część serii jest już innym rodzajem gimnastyki. I nie chodzi tylko o sceny łóżkowe. Tym razem twórcy proponują nam zestawienie mdławej historyjki miłosnej z karkołomnymi próbami zbudowania scen akcji rodem z thrillera. Świeżo poślubiona para młoda, Christian i Anastasia, w bajecznych strojach odlatuje bajecznym samolotem do bajecznych części świata, by – jak zwykło się mawiać – nacieszyć się sobą. Ale uwaga, obrączki momentami zaczną przypominać kajdanki. I wcale nie te z pokoju zabaw, którymi Christian lubi ubezwłasnowolniać małżonkę



zawartość zablokowana

Autor: Sylwia Krasnodębska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się