​Ekologia kłamstwa i naciągactwa

numer 1951 - 14.02.2018Opinie

Przez ostatni rok zgrzytałem zębami, ilekroć słyszałem, jaką ciemnotę w sprawie Puszczy Białowieskiej wciskali ludziom ekolodzy. Ileż było rozdzierania szat nad harvesterami! Skala wycinki miała być największa w historii. Polska miała się nie wypłacić z kar nałożonych przez Komisję Europejską. Wszystko to była oczywista ściema, która nie wytrzymywała konfrontacji z faktami i była czytelna dla każdego, kto cokolwiek wie o lesie. Niestety, w debacie publicznej już nikogo nie obchodzą fakty. Aktywiści wmawiali zagranicznym dziennikarzom, że w Puszczy Białowieskiej nigdy nie stanęła ludzka stopa. Z kłamstwa zrobiono metodę nacisku międzynarodowego. Na dowód proszę przeczytać dowolną zagraniczną publikację o Puszczy. Każda mówi o lesie pierwotnym. Aktywiści świadomie kłamali. Teraz, gdy się okazuje, że KE nie chce nas karać, bo po prostu nie ma za co, aktywiści łżą nadal. Wymyślili, że urzędnicy europejscy chcą zrezygnować z kar na zachętę. Prawda jednak jest taka, że „dowody” ekooszołomów okazały się nic niewarte. Gdyby aktywiści byli uczciwi, powinni teraz oddać pieniądze tym, którzy ich sponsorowali. Byłaby to choć skromna rekompensata za naciąganie i oszustwo.

 



Autor: Jacek Liziniewicz