Tȟašúŋke Witkó

Brak pomysłu

numer 1950 - 13.02.2018
Muszę się Czytelnikom pożalić, że dopadła mnie niemoc twórcza. Łażę z kąta w kąt już trzeci dzień i nie wiem, co mam napisać. Mógłbym w sumie ten jeden tydzień odpuścić, ale strach, bo z roboty wyleją. Państwo myślą, że ktoś w redakcji się przejmuje losem takiego nieboraka jak ja? Gdzie tam! Dzwonią, nękają i cisną o terminy, a u mnie w głowie pustka! Przypomniała mi się stara maksyma mojego śp.

Żmudna robota

numer 1945 - 07.02.2018
Ponad dekadę temu przekorny los rzucił mnie gdzieś daleko w azjatyckie góry i tam poznałem oficera amerykańskiej Gwardii Narodowej, który na początku lat 70. XX w., jako osiemnastoletni chłopak, służył w Wietnamie.

Stara sztuczka

numer 1938 - 30.01.2018
Moja śp. mama miała bzika na punkcie kaligrafii oraz przestrzegania zasad pisowni i przez dziesięciolecia starała się, z miernym powodzeniem, wpoić je swojej starszej latorośli, czyli mnie. W połowie lat 80. XX w. wykorzystywał to podstępnie tata, który tuż przed rozpoczęciem emisji kolejnego odcinka serialu „Niewolnica Isaura” zaglądał do mojego pokoiku.

Niemieckie strachy na Lachy

numer 1932 - 23.01.2018
Jest niedziela, 4 lipca 1982 r., Włodzimierz Smolarek tańczy z piłką na murawie Camp Nou w Barcelonie, a ja w tym czasie ze łzami w oczach roztrząsam widłami trawę, którą wprawnymi, wymierzonymi pociągnięciami kosy kładzie na równy pokot mój ojciec.

Głos halabardnika

numer 1926 - 16.01.2018
Miałem kiedyś szansę zostać gwiazdą filmową. Widzę niedowierzanie na twarzach Czytelników, więc opowiem całą historię od początku, by Państwa przekonać, że piszę prawdę. Otóż mój kuzyn pracował na początku lat 90. XX w.

Czarna wdowa

numer 1920 - 09.01.2018
Wiem, dlaczego poeci romantyczni umierali z głodu w młodym wieku – pisali głupstwa, których nikt nie chciał wydawać i nie mieli na chleb. Mnie chyba czeka to samo, mimo że nie piszę głupstw romantycznych, ale polityczne, nie jestem młody, a już na pewno nie jestem poetą. 

Nudno się robi

numer 1916 - 03.01.2018
Jeśli czytają Państwo niniejszy artykuł, to znaczy, że w redakcji jest straszna posucha i wzięto pierwszy lepszy materiał, który był pod ręką, w celu zapełnienia strony czymkolwiek. Istnieje też opcja, że mają dość moich namolnych telefonów z pytaniami „kiedy tekst się ukaże” i dano go do druku, abym się zwyczajnie odczepił.

Tysiące twarzy, setki miraży

numer 1911 - 27.12.2017
Czy Państwo też czasem cierpią na przypadłość zwaną „natręctwem piosenkowym”? Oj, proszę odłożyć podręczniki do psychologii, bo taka nazwa w nich nie figuruje z bardzo prostego powodu – została wymyślona przeze mnie na własny użytek i w związku z tym spróbuję opisać jej symptomy na przykładzie. 

W 80 dni dookoła Bundestagu

numer 1906 - 19.12.2017
Przedbożonarodzeniowe porządki rozpocząłem od biblioteczki. Odkurzanie i ponowne odstawianie na półki kolejnych tomów szło sprawnie, aż do momentu, kiedy natknąłem się na powieść Juliusza Verne’a „W 80 dni dookoła świata”. 

Zielony dowód osobisty

numer 1900 - 12.12.2017
Byłem kiedyś na wagarach we wtorek. Ale, ale… Proszę, żeby nie martwili się Państwo o stan mojej edukacji, bo piszę o wtorku 13 listopada 1990 r. Tego dnia bowiem ukończyłem 18. rok życia i już rano stawiłem się w Urzędzie Miasta Łódź-Widzew, aby odebrać upragniony dowód osobisty. 

„Słońce Jamajki”

numer 1894 - 05.12.2017
NIEMCY I z dialogu wyszło dno, zero, czyli nic.

Pies łańcuchowy

numer 1888 - 28.11.2017
FELIETON Głos wodza
Czytelnicy zapewne nie wiedzą, że wiosna roku 2006 była okresem przełomowym w moim życiu. Otóż wtedy właśnie, z nieznanych mi do dziś powodów, doszedłem do wysublimowanego wniosku, że jestem najmądrzejszym, najbardziej rzutkim i sprawnym intelektualnie osobnikiem na globie!

Budujcie Arkę przed potopem

numer 1882 - 21.11.2017
FELITON Głos Wodza
Jeśli nigdy nie spotkali Państwo na swojej życiowej drodze emocjonalnego troglodyty, całkowicie nieczułego na walory sztuki, spieszę poinformować moich wspaniałych Czytelników, że właśnie takowe indywiduum ma zaszczyt przedstawić się jako autor niniejszego tekstu. Na swoją obronę mam tylko muzykę. 

Jak nie główką, to wozówką

numer 1876 - 14.11.2017
FELIETON Głos Wodza


Szkoda czasu i atłasu

numer 1871 - 07.11.2017
Tytułowe „szkoda czasu i atłasu” było ulubionym powiedzeniem mojej śp. Mamy, łódzkiej krawcowej, która używała go zawsze w momentach, gdy dostrzegła, że podejmowanie jakichkolwiek działań jest bezcelowe. Nie ukrywam, że padało ono z jej ust najczęściej wtedy, kiedy usiłowała wytłumaczyć swojemu pierworodnemu synowi, czyli mnie, zawiłości równania z jedną niewiadomą. 

Mój przyjaciel Gienek

numer 1866 - 31.10.2017
Aby uniknąć nieodłącznego tłoku panującego na wszystkich cmentarzach w tym szczególnym okresie, ruszyłem na groby bliskich tuż przed Wszystkich Świętych. Dotarłem pociągiem do Łodzi, a stamtąd, wspólnie z siostrą, wybraliśmy się autem na objazd rodzinnych mogił. 

Szkoda im jeść dawać

numer 1860 - 24.10.2017
FELIETON Niech przepadną w politycznym niebycie


​Ludzkie pochodnie

numer 1858 - 21.10.2017

FELIETON Akt samobójstwa jest czymś, co człowiek praktykuje od wieków i może dokonać go na dziesiątki sposobów. Może się jednak okazać, że nieszczęśnika z Warszawy ktoś za pomocą manipulacji popchnął do desperackiego kroku.

​Skrojona na miarę trucizna

numer 1855 - 18.10.2017
Gdy szukałem ostatnio jakiegoś świstka papieru, który oczywiście był niezbędny jedynie urzędnikowi, natknąłem się pośród domowych szpargałów na moje świadectwo szkolne z trzeciej klasy technikum. Na ogólną jakość cenzurki wolałbym spuścić dziś wstydliwą zasłonę milczenia, ale spośród wzburzonego morza trójek, jasnym promieniem, niczym latarnie morskie, świeciły dwie noty bardzo dobre.

Osiem i pół

numer 1848 - 10.10.2017
FELIETON Bez współczucia dla esbeków
Jedną z rzeczy, które swoim obywatelom miał do zaoferowania PRL, były papierosy o specyficznej nazwie „8,5”, popularne „osiem i pół”. Powszechnie określano je mianem milicyjnych, w nawiązaniu do dowcipu o funkcjonariuszach, który głosił, że każdy z nich ma ukończone osiem klas szkoły podstawowej i pół roku kursu milicyjnego.