Podróże

Ruchliwy poranek po włosku

Numer 141 - 24.02.2012
Si, momento! – obojętnie rzuca recepcjonista na moje zapytanie o wolne miejsca. – Ale ja naprawdę nie mam czasu – usiłuję oderwać go od słuchawki telefonicznej. – Si, si! Momento! – facet jest jakby zawieszony, a ja mam wrażenie, że odsłuchuję zdezelowaną płytę gramofonową.

Spod na wpół przymkniętych oczu

Numer 135 - 17.02.2012
Obserwując wzajemne stosunki „pilnujących” porządku policjantów i puszczających w ich kierunku porozumiewawcze spojrzenia sklepikarzy, dochodzę do wniosku, że tutaj widocznie tak musi być. Oni po prostu inaczej nie umieją. Mając cichą nadzieję, że dzięki temu przynajmniej nic na gorsze się nie zmieni. – Ej, nie widzisz kartki? Zakaz fotografowania!

Jedyna taka rzeka w Ameryce

Numer 129 - 10.02.2012
Można by napisać, że Orinoko to buzująca krew Ameryki Południowej. Pulsująca równie energicznie, co latynoska mentalność. Meandrując pomiędzy kontrastującymi ze sobą krajobrazami, odzwierciedla niejako złożoność tego kontynentu. Jego wielopoziomowość. Jego inność. Orinoko to najbardziej latynoska z rzek.

Bo pana Karela zna tutaj każdy

Numer 123 - 03.02.2012
Zasypana w zimowym śnie. Malownicza osada rodem z baśni o Królowej Śniegu. I północne Morawy. Z Górami Rychlebskimi w tle. Oto czeska wizja zasypanych Karkonoszy. Słychać miarowe chrup, chrup, chrup. To charakterystyczne i tak miłe dla ucha skrzypienie pod butami świeżo spadłego śniegu. Tej nocy sypało bezustannie. Biały puch szczelnie pokrył całe miasteczko. Dopiero teraz widać prawdziwy efekt.

W świecie Indiany Jonesa

Numer 117 - 27.01.2012
Trudno orzec, czy fakt ulokowania w samym sercu srogiej dżungli stanowi dla niej przekleństwo czy wybawienie. Z jednej strony jest skazana na ciągłą i z góry przegraną walkę za naturą. Z drugiej jednak jej bezkompromisowości zawdzięcza zaszczyt bycia tytułowaną mianem jednej z najbardziej fascynujących świątyń świata. Skąd jesteś? – pyta łamaną angielszczyzną.

MIASTO STRACHU

Numer 111 - 20.01.2012
Ciemne. Smutne. Ponure. Groźne. Z czterdziestoma zamordowanymi w każdym tygodniu. Ukryte w cieniu niebezpiecznych dzielnic nędzy i pokrytych gęstymi chmurami wzgórz. Tęskniące za przeszłością. Za czasami sprzed reżimu Hugo Cháveza. Caracas. Miasto zmierzające ku nicości. To była sobota. Luiz, jak co tydzień, jechał odwiedzić przyjaciółkę mieszkającą na wybrzeżu. Ta sama droga co zwykle.

Najpiękniejszy spacer świata

Numer 105 - 13.01.2012
Kilkaset kaskad spienionej wody na tle wiecznie zielonego lasu deszczowego tworzy niezapomniany pejzaż. Opisanie tego miejsca komuś, kto nigdy go nie widział, jest zadaniem wręcz niewykonalnym. Beznadziejnym. Bo Iguaçu opisać słowami nie sposób. Zaczyna się niewinnie. Delikatny zefirek. Spoglądam w górę. Palmy już rozkołysane. Subtelne poskrzypywanie pni. Uroczy dźwięk. Muzyka puszczy.

Ostatni taki raj na Koh Chang

Numer 99-100 - 05.01.2012
Jednak istnieją jeszcze takie miejsca! Nietknięte przez turystyczną infrastrukturę. Pocztówkowy raj z dziewiczym piaskiem i rozbujanymi palmami pełnymi kokosów. Inkarnacja dziecięcej fantazji o tajemniczych wyspach tropików. Baśniowa wizja plaży, na której piraci składowali swoje skarby. Masz prawo jazdy? – zapytuje mnie nieufnie wzrokiem. – Jasne – odpowiadam buńczucznie.

Wyjątkowa noc

Numer 94 - 30.12.2011
„Jaki może być sylwester w stolicy Argentyny?” – myślałem przed przyjazdem. Huczne parady przez najszerszą ulicę świata Avenida 9 de Julio? Krzyki rozbawionego tłumu pod prezydenckim Casa Rosada? Roztańczone w rytm tanga pary w kolorowej dzielnicy La Boca? Nic z tych rzeczy. Tej nocy w Buenos Aires jest wyjątkowo cicho. A ciepłe i pogodne niebo rozświetlają setki małych punkcików.

Bo bycie Mikołajem to naprawdę ciężka robota

Numer 89 - 23.12.2011
Bożek przyjemności skutecznie wypiera chrześcijańską tradycję adwentowego oczekiwania. Pod tym względem czuję się jak w Warszawie. Świąteczne girlandy zdobią praktycznie wszystkie sklepowe witryny. Wystawowe modele przyozdobiono w czerwone czapki z pomponami. Jakby faktycznie było tu tak zimno. Przepoceni w swoich kożuchach Mikołajowie zaczepiają przechodniów.