Łodzie podwodne mają grację!

numer 2165 - 27.10.2018

Szeroka szczęka Butlera

„Ocean ognia” to opowieść o tym, jak Amerykanie pomagają Rosjanom, a Rosjanie pomagają Amerykanom. Oczywiście po cichu, no bo przecież nie oficjalnie. Pomagają sobie generałowie, za plecami władz obu krajów. I tak oto ratują świat przed trzecią wojną światową. Tak dziwacznego pomysłu na kino akcji jeszcze nie znałam. Bo reszta jest oczywista – patetyczne gadki, jednostka ratująca cały świat i efekty jak zwykle zapierające dech w piersiach.

Amerykański okręt z napędem atomowym dociera do dalekich wód, w których zatonęła rosyjska łódź podwodna. Kapitan orientuje się, że doszło do zamachu terrorystycznego. Jeszcze chwila i o atak zostaną oskarżeni Amerykanie. Ten, kto myśli, że film nagrywany we wnętrzu łodzi podwodnej musi być duszny, smutny i nudny, się myli. „Ocean ognia” ma naprawdę wszystko, co tygrysy lubią najbardziej. No może poza jednym



zawartość zablokowana

Autor: Sylwia Krasnodębska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się