Ropa nadal w dół

numer 2165 - 27.10.2018Gospodarka

SUROWCE W Stanach paliwo tanieje. Wpływ na to ma atmosfera giełdowa i obawy o nadpodaż surowca. Słabo metale przemysłowe, zwłaszcza nikiel. Złoto silne słabością rynku.



Ropa naftowa po silnym ciosie z wtorku nie potrafi odreagować. Środa przyniosła wprawdzie znacznie mniejsze osłabienie, a czwartkowy wzrost o 0,95 proc. dla gatunku brent pozwolił się zbliżyć do kursu 77 USD, ale wczorajszy poranek to kolejne osłabienie i coraz wyraźniejsza perspektywa, że październik będzie bardzo słabym miesiącem. Rok temu październik przyniósł wzrost kursu o 7 proc., a tegoroczny to jak na razie zmiana ceny także o 7 proc., tyle że w odwrotnym kierunku.

Ropie na pewno nie pomagają trudne ostatnio dni na giełdowych parkietach, a także dane o rosnących zapasach. Departament energii poinformował, że w ubiegłym tygodniu zapasy ropy wzrosły o ponad 6 mln baryłek. To potwierdziło siłę wtorkowego odczytu API, wskazując na wzrost o 9 mln baryłek.

Wczoraj na rynek napłynęła informacja z Chin, z której wynika, że dwa koncerny petrochemiczne przestaną czasowo kupować irańską ropę. Nie umocniło to paliwa, bo być może kluczem do osłabienia są informacje o zbyt dużej podaży na rynku i zbyt silnych zapasach nie tylko w USA, ale i w Chinach.

Drugi strategiczny surowiec, czyli miedź, także nie może bieżącego tygodnia zaliczyć do bardzo udanych. Metal co prawda w poniedziałek poprawił swój odczyt, ale kolejne dni przyniosły osłabienie i funt pomarańczowego metalu był przez chwilę bliski spadku poniżej 270 centów. Do tego nie doszło, lecz wczoraj tuż po godz. 9 metal tracił 1 proc., notując kurs 2,72 dol. W tym scenariuszu analitycy dopatrują się przede wszystkim obaw o globalną koniunkturę. Metal, którego notowania wyjątkowo silnie uzależnione są od sytuacji w Chinach, wydaje się jednak znacznie odporniejszy na wahania koniunktury niż ropa naftowa.

Mocny w czwartek dolar tym razem nie osłabił złota. Metal po środowej przecenie w czwartek zyskał symbolicznie na wartości, utrzymując kurs powyżej 1,230 USD. Wczorajsze wczesne przedpołudnie także umocniło jego kurs. Wpływ relacji dolara do euro nie był aż tak znaczący, jak drożejącego jena (kurs USD spadł poniżej 112 JPY) sugerujący, że inwestorzy znowu szukają bezpiecznych aktywów. Eksperci zwracają także uwagę na ogólną niepewność. Amerykańskie spółki miały w miarę udany III kwartał, co nie znalazło jednak potwierdzenia na giełdach, a silny w relacji do walut europejskich dolar w dalszym ciągu nie wydaje się aż tak bezpieczną lokatą. Złoto od trzech tygodni porusza się dość spokojnie z szansą na wybicie i pokonanie 1,240 USD. A taki kurs na zamknięciu byłby najlepszym wynikiem w ciągu trzech miesięcy.

Fatalny obraz notowań giełdowych na kontynencie nie pozostał bez wpływu na ropę. Gatunek brent tuż po godz. 9 notował spadek o ponad 1 proc., by potem nieco odreagować i o godz. 10.30 pozostawać na zdecydowanie mniejszym minusie.

Słabą atmosferę rynkową potwierdzały notowania metali przemysłowych. Indeks sektora tracił ponad 1 proc., schodząc do najsłabszego odczytu od połowy września. Spory wpływ na to miał nikiel, który tracił ponad 2 proc., notując piąty z rzędu spadek. Za tonę metalu płacono mniej niż 12 tys. USD, czyli najmniej od grudnia ubiegłego roku.

O godz. 12 z odbicia cenowego na ropie nie było już śladu. Paliwo traciło ponad 1,3 proc., schodząc poniżej kursu 76 dol. Tak wyraźne i gwałtowne osłabienie to efekt nie tylko giełdowej paniki, ale także sugestii o zbyt dużej podaży. Sugestii, która płynie ze strony Saudów, co wydaje się zaskakujące, bo jeszcze kilka dni temu to państwo sugerowało zwiększenie produkcji paliwa. Rozpoczynające się 4 listopada sankcje wobec Iranu także utrzymują niepokój, bo zagadką jest, czy rzeczywiście Teheran zostanie wyeliminowany z rynku ropy.

Na niepokojach naftowych i giełdowej atmosferze skorzystało złoto. Metal w południe testował poziom 1,240 dol. Drogie złoto i mocny o tej porze jen wskazywały, że inwestorzy nie mają przed sobą nudnego weekendu.



Autor: Rafał Grodowski