​Leśny pochłaniacz - rozmowa z dr inż. Andrzejem Koniecznym, dyrektorem generalnym Lasów Państwowych

numer 2194 - 03.12.2018Gospodarka

W związku z COP24 w Katowicach coraz głośniej o Leśnych Gospodarstwach Węglowych. Dlaczego Lasy Państwowe sądzą, że ta idea zainteresuje uczestników szczytu klimatycznego?

Projekt ten bezpośrednio odpowiada na wyzwania, które dziś są głównym przedmiotem troski wielu osób, czyli postępujące zmiany klimatu. Jako leśnicy widzimy ich skutki w postaci coraz częstszych gwałtownych zjawisk pogodowych, które niszczą lasy, jak choćby ubiegłoroczna nawałnica w Borach Tucholskich, czy długotrwałej suszy, która osłabia lasy w Sudetach i Beskidach, czyni je podatnymi na ataki szkodników, grzybów i w końcu powoduje ich zamieranie. Ważnym czynnikiem, który na te zmiany i wzrost globalnych temperatur wpływa, jest emisja tzw. gazów cieplarnianych, w tym dwutlenku węgla. Stąd prosty wniosek, że należy redukować szkodliwe emisje m.in. CO2, czego dotyczył Protokół z Kioto z 1997 r., ale też zwiększyć jego pochłanianie, na co zwrócono uwagę w Porozumieniu Paryskim z 2015 r. W tej ostatniej kwestii rola lasów jest oczywista, bo naturalnie pochłaniają one CO2 w procesie fotosyntezy. Dla przykładu, biorąc pod uwagę powierzchnię wszystkich lasów w Polsce, są one w stanie rocznie pochłonąć tyle dwutlenku węgla, ile wyemitowałoby ponad 30 mln aut osobowych albo równowartość 13 proc. naszych emisji CO2 ze spalania paliw kopalnych. Koncepcja Leśnych Gospodarstw Węglowych zakłada, że da się sprawić - poprzez modyfikację standardowych działań z zakresu zrównoważonej gospodarki leśnej – by lasy pochłaniały jeszcze więcej CO2 niż to już czynią i w ten sposób wpłynąć korzystnie na ogólny bilans węgla.

W jaki sposób można „zmusić” las, by pochłaniał więcej dwutlenku węgla?

Rola lasów w tej mierze i tak rośnie, bowiem od ponad 70 lat w Polsce stale zwiększa się ich powierzchnia i zasobność. Tylko od 1995 r. przybyło nam 500 tys. ha lasów, dzięki czemu ich potencjał pochłaniania dwutlenku węgla wzrósł o kilka milionów ton. W ramach LGW leśnicy będą natomiast na wybranych powierzchniach prowadzili tzw. działania dodatkowe, czyli np. sadzili więcej gatunków szybkorosnących, wprowadzali drugie piętro drzew oraz podszyt, zwiększali udział odnowień naturalnych oraz nasadzeń tzw. metodą Sobańskiego, zapobiegali nadmiernemu uszkadzaniu powierzchni gleby. Wszystko po to, by zwiększyć pochłanianie CO2, a zarazem ograniczyć to, co mogłoby uwalniać go niepotrzebnie np. z leśnej gleby.

Czy te prace zmienią całkowicie gospodarkę leśną? Czy ograniczą na przykład możliwość pozyskiwania drewna?

To tylko modyfikacja stosowanych przez nas rozwiązań w zakresie hodowli, pielęgnacji i użytkowania lasu, a nie ich zanegowanie. Co więcej, rezultatem działań dodatkowych będzie wręcz zwiększenie ilości biomasy w danym drzewostanie, a więc i zasobności lasu w drewno. Warto przy tej okazji przypomnieć, że nie tylko żywe drzewa wiążą dwutlenek węgla, jest on magazynowany również w produktach z drewna. To najbardziej ekologiczny, a w Polsce też całkowicie odnawialny surowiec i jego szerokie wykorzystanie w naszym życiu, zwłaszcza zamiast tworzyw sztucznych czy paliw kopalnych, jest jak najbardziej działaniem sprzyjającym ograniczaniu niekorzystnych zmian klimatu.

Ile CO2 pochłoną LGW? Jaki może mieć wpływ na bilans węglowy Polski?

LGW to obecnie projekt realizowany w niewielkiej skali, bo na wybranych 12 tys. ha w 23 nadleśnictwach z różnych regionów Polski. Przedsięwzięcie jest obudowane wieloma pracami badawczymi i to one są kluczowe, musimy bowiem skalibrować znany w świecie tzw. model kanadyjski - służący do obliczania wymiany CO2 w lesie - do warunków i specyfiki naszych, środkowoeuropejskich lasów. Naukowcy szacują, że w ciągu 30 lat LGW na wspomnianych 12 tys. ha pochłoną w wyniki działań leśników 1 mln ton dwutlenku węgla. Każdy hektar LGW pochłonie więc dodatkowo 37 ton CO2. Oczywiście to bardzo mało w porównaniu z potrzebami, nie zastąpi to koniecznych działań na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych w Polsce. Jak wspomniałem jednak, to faza pilotażowa, służąca wypracowaniu techniki działań dodatkowych oraz modeli i algorytmów obliczeniowych. Zasadnicza część badań i testów zakończy się do 2026 r. i wtedy będziemy mogli decydować, na ile projekt LGW rozszerzyć. Lasy w naszym kraj urosną dziś głównie na ubogich glebach, nie wszystkie nadają się dobrze do celów projektu. Tym niemniej wstępne szacunki wskazują, że w grę wchodzić mogłoby ok. 1 mln ha spośród 7,6 mln ha lasów, którymi zarządzają LP. W takiej skali oczywiście i efekty w postaci dodatkowo pochłoniętego dwutlenku węgla byłyby dużo bardziej znaczące.

Czy LP podejmują międzynarodową współpracę w tym zakresie? Z jakim odbiorem się spotyka projekt LGW?

Lasy Państwowe aktywnie promują ideę LGW podczas krajowych, ale też międzynarodowych wydarzeń i konferencji, jak na przykład na ubiegłorocznym szczycie klimatycznym COP23 w Bonn, światowej wystawie EXPO w Kazachstanie. W maju, w ramach koordynowanych przez Ministerstwo Środowiska rozmów o roli leśnictwa dla klimatu, gościliśmy przedstawicieli chińskiej Państwowej Administracji Leśnej, którzy byli bardzo zainteresowani LGW. Tym bardziej cieszę się, że będziemy mogli zaprezentować ten i inne nasze projekty rozwojowe, służące m.in. ograniczaniu skutków niekorzystnych zmian klimatu, w polskim pawilonie podczas COP24. Mam nadzieję, że nasze doświadczenia zainspirują gości z całego świata, którzy przybędą do Katowic na szczyt.

Rozmawiał Jacek Liziniewicz



Autor: Jacek Liziniewicz



















-->