Indeks wyrazów zakazanych w ramach walki z hejtem

FELIETON \ Rodzima poprawność polityczna, czyli odwracanie kota ogonem

numer 2265 - 27.02.2019Publicystyka

Czy w Polsce są zdrajcy, komuniści albo złodzieje? Już samo zadanie tego pytania w czasach walki z hejtem brzmi dla wielu jak nieprzyjemny zgrzyt. Ale polskie państwo uważa oficjalnie i urzędowo, że istnieją, skoro zakazuje uprawiania wszystkich trzech wymienionych procederów. I w czasie ofensywy ideologii walki z hejtem to osoby trudniące się nimi są najszczęśliwsze na świecie, bo nikt nie może nazwać ich po imieniu.

Ale indeks słów dziś zakazanych jest znacznie dłuższy. Poniżej krótki słowniczek wyrazów i tematów, których nie mogą używać oraz podejmować osoby pragnące uniknąć podejrzeń o hejt.

1. Zdrada

W historii III RP mieliśmy niewątpliwie do czynienia z politykami, których działanie wyczerpywało znamiona zdrady narodowej, tej opisanej w Kodeksie karnym. Potrafimy wymienić przedstawicieli władzy, którzy w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją działali na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej (tzw. zdrada dyplomatyczna). Zdemaskowani zostali także ludzie wprost przekazujący informacje obcym wywiadom. Dodatkowo obecność tematu zdrady w dyskusji publicznej powodował fakt, że w życiu politycznym najwyższe stanowiska (w tym prezydenta i premierów) pełnili ludzie, którzy reprezentowali ugrupowanie będące kontynuacją PZPR, otwarcie służącej Moskwie. Mówiąc językiem Kodeksu karnego, ludzie ci podejmowali działania przeciwko niepodległości Polski. Za każde z tych przestępstw grożą najwyższe kary.

Tymczasem po śmierci Pawła Adamowicza słowa „zdrada” i „zdrajca” zaliczone zostały do mowy nienawiści. „Język nienawiści doprowadzi do tego, że komuś puszczą nerwy […]. W języku debaty publicznej pojawiają się bardzo mocne określenia – złodzieje, zdrajcy. Nie ma się co dziwić, że to się udziela internautom, że oni widzą pewną legitymację określonych sformułowań i ten język się wyostrza” – powiedział radiu Eska Konrad Maj, psycholog społeczny. Z kolei prof. Maciej Kisielowski w Radiu TOK FM mówił: „Czym innym jest to, że ktoś pod moim artykułem pisze »ty sorosowy zdrajco«, a czym innym jest, kiedy władza używa instrumentów państwa do tego, żeby atakować, organizować nagonkę”.

2. Komuniści

21 stycznia na portalu Wyborcza.pl ukazał się list otwarty do ministra Joachima Brudzińskiego. Anonimowy, podobnie jak w przypadku pamiętnych „listów do redakcji” z czasów PRL. I bardzo mocno nagłaśniany. Podpisała go „Polka, jakich wiele”. Napisała w nim: „Piszę do Pana w związku z gdańską tragedią – morderstwem Pawła Adamowicza. 13 grudnia 2015 roku podczas Marszu Wolności i Solidarności w Warszawie z ust Jarosława Kaczyńskiego padły słowa: »Cała Polska z was się śmieje«, a ktoś dokończył: »komuniści i złodzieje«. […] Sama radość nazwać ludzi protestujących przeciwko waszej wizji Trybunału Konstytucyjnego »złodziejami« i »komunistami«”.

Problem w tym, że wśród manifestantów roiło się od komunistów, byłych, a nawet nie do końca byłych. Nazywanie Marka Barańskiego, w stanie wojennym spikera „Dziennika Telewizyjnego”, komunistą chyba jednak trudno zaliczyć do mowy nienawiści? A Adam Mazguła i jego grupa obrońców emerytur mundurowych? Gdyby wspomniany list potraktować serio, to wielka część młodej blogosfery i youtuberów, wyśmiewających komunistycznych weteranów w futrach, zostaje z miejsca zakwalifikowana do ponurych siewców mowy nienawiści.

3. Złodzieje

Złodziejstwo było najważniejszym mechanizmem powstawania fortun w III RP, ale także w innych państwach postkomunistycznych. Czasem było nazywane „akumulacją pierwotną”. Niekiedy wręcz chwalono zasługi nomenklatury komunistycznej i biznesmenów z „firm polonijnych”, że zarabiając niedostępne dla reszty obywateli pieniądze, rozmiękczali komunizm. Ale istotą powstania największych fortun była rabunkowa prywatyzacja narodowego majątku. Bez słowa „złodzieje” nie da się opisać III RP. Po śmierci Pawła Adamowicza słowo to zaczęło należeć do najbardziej zakazanych. Mikołaj Chrzan z „Gazety Wyborczej” pisał: „Był Adamowicz złodziejem. Dorobił się dużego majątku, popełnił błąd w oświadczeniach majątkowych. Podobnych spraw wśród polityków było więcej. Ale akurat to on stał się wygodnym chłopcem do bicia. Sprawy ciągną się od lat, raz umarzane, raz wznawiane. Trudno nie odnieść wrażenia, że ten wieczny stan »półoskarżenia« był dla przeciwników politycznych najbardziej komfortowym rozwiązaniem, bo jako przeciwnika mieli »aferała«”. Aleksander Hall zaś tak wskazywał winnych śmierci Adamowicza: „Nienawiść, która zabiła Pawła, wzbudzano i podsycano, dyskwalifikując go moralnie, przypisując mu niskie intencje i nieuczciwość”. „Zarzucano mu złodziejstwo, zdradę polskich interesów na rzecz Niemiec czy zakłamywanie polskiej historii” – czytamy z kolei w artykule Cezarego Michalskiego w „Newsweeku”.

4. Niemieckie media

W marcu 2017 r. do mediów przedostała się instrukcja szefa koncernu Ringier Axel Springer Marka Dekana dla polskich dziennikarzy pracujących w koncernie, w której pisał on: „Razem z Tuskiem wygrali Polacy – wszyscy ci, którzy są dumni z przynależności do Unii Europejskiej […]. To jest właśnie moment, gdy do gry włączają się wolne media, takie jak my. Nigdy nie zapominajmy o podstawowych wartościach, jakie reprezentujemy: opowiadamy się za wolnością, rządami prawa, demokracją i zjednoczoną Europą”. Profesor Piotr Grochmalski mówił niedawno w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika: „To szokujące, ale Niemcy przejęli nasz język. Zaczęli go instrumentalnie zmieniać, nadawać mu charakter taki, by realizował niemieckie cele strategiczne. Wprowadzili wiele pojęć, które niewiele mają wspólnego z naszą wspólnotą, budują inną filozofię i logikę naszego społeczeństwa”.

Po śmierci Pawła Adamowicza mówienie o niemieckich mediach zaliczone zostało do działań ksenofobicznych i mowy nienawiści. We wspomnianym liście otwartym czytamy: „Onet, ale również inne media, »Newsweek« czy »Fakt«, były nieustannie atakowane przez koleżanki i kolegów z Pańskiej partii jako obce. Co gorsza – niemieckie. Tylko dlatego, że należą do szwajcarsko-niemieckiego konsorcjum Axel Springer



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Lisiewicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




-->















-->