​Dorsza bałtyckiego jest coraz mniej

numer 2277 - 14.03.2019Gospodarka

RYBOŁÓWSTWO Od kilku lat producenci ryb mierzą się z rosnącym problemem, jakim jest zaopatrzenie w dorsza bałtyckiego. Pracownicy resortu i minister gospodarki morskiej jeżdżą po dużej części świata w poszukiwaniu surowca dla polskich producentów.

W ostatnich trzech latach odłowiono przynajmniej 15 tys. ton dorsza bałtyckiego mniej, niż potrzebowano. – To jest ogromna ilość, której nie dostały i nie mogły przetworzyć głównie małe i średnie firmy ze stuprocentowo polskim kapitałem – powiedział Jarosław Zieliński z zarządu Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb. Brak surowca to problem wieloletni, ale z każdym rokiem się nasila. Czas nagli i trzeba szukać rozwiązań, bo problemy branży przetwórczej są duże.

– Nasi pracownicy, a także pan minister jeżdżą po dużej części świata w poszukiwaniu surowca, rozmawiają o współpracy między różnymi krajami z innych kontynentów a przetwórcami – zapewnił Grzegorz Witkowski, wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Jak przekazał wiceminister, Polska w 2019 r. ma większy przydział ogólnych kwot połowowych: dorsza zachodniego o ok. 70 proc., gładzicy – o 43 proc. i szprota – o 3 proc.

Zmniejszone zostały natomiast ogólne kwoty połowowe śledzia zachodniego o ponad 40 proc., śledzia centralnego o 25 proc. oraz dorsza wschodniego o 15 proc. Ogólne kwoty połowowe na łososia się nie zmieniły i wynoszą tyle samo co w ub.r. W sumie polskie rybołówstwo dalekomorskie będzie mogło odłowić w 2019 r. 47 316 ton ryb w połowach dalekomorskich.

Przetwórcy ryb mają pomysł, żeby wprowadzić zmiany w dostępie do kwot połowowych. Wnioskują oni o uelastycznienie systemu. Chcieliby, aby do 40 proc. kwoty połowowej było w tzw. systemie olimpijskim już od kwietnia. System olimpijski polega na rywalizacji pomiędzy firmami o połów łącznej kwoty sezonowej.

– Każdy będzie miał nadal swoją kwotę, ale 40 proc. kwoty ogólnej byłoby dostępne w tym systemie dla wszystkich armatorów i jednostek w najlepszym sezonie połowowym – wyjaśnił Jarosław Zieliński. Pomysł producentów ryb jest analizowany przez resort. Proponowany termin wprowadzenia systemu (1 kwietnia) wydaje się jednak zbyt szybki – kwoty indywidualne zostały już rozdzielone i żeby je zmienić, trzeba by było zmienić również przepisy.

PAP



Autor: Lucyna Piwowarska




















-->