Co jest, a co nie jest w naszym interesie narodowym

PRZED EUROWYBORAMI \ O strefie euro, spowolnieniu gospodarczym i bezrobociu

numer 2319 - 06.05.2019Publicystyka

Europa ma wejść w fazę spowolnienia gospodarczego. Widać to szczególnie po Niemczech, gdzie wzrost PKB per capita rocznie dotąd wynosił 1,5 proc., a więc był ponad trzy razy mniejszy niż w Polsce. Nasza gospodarka urosła o 5,1 proc.

Nie wypada mieć jednak schadenfreude, czyli cieszyć się z problemów innych, albowiem polska gospodarka jest w sporej mierze uzależniona od niemieckiej. To Republika Federalna Niemiec stanowi dla nas rynek eksportowy numer jeden, a z kolei my również najwięcej importujemy znad Renu i Sprewy.

Polska złotówka, czyli rekord niskiego bezrobocia

Ciekawe, że Niemcy wchodzą w fazę spowolnienia z jednym z dwóch najniższych stopni bezrobocia w całej Dwudziestceósemce. Tylko Czechy mają niższy wskaźnik od nich, bo 1,9 proc., Berlin zaś 3,2 proc. Rzeczpospolita jest tuż za podium, jeszcze za Luksemburgiem (3,3 proc.) – u nas bezrobocie jest na poziomie 3,4 proc. Zapewne przyjaźń polsko-madziarska powoduje, że bezrobocie nad Dunajem jest na identycznym poziomie – 3,4 proc. Na szóstym miejscu w tej klasyfikacji jest kolejny kraj nowej Unii, czyli Malta 3,5 proc. Stawkę szczęśliwej siódemki zamyka Rumunia z 3,8 proc.

Oznacza to – co też jest charakterystyczne – że na siedem krajów o najniższym bezrobociu aż pięć to państwa nowej UE, a tylko dwa są z dawnej Piętnastki. W pierwszej dwunastce w tym rankingu tylko trzy państwa reprezentują dawną EWG – dochodzi jeszcze Wielka Brytania – a aż dziewięć nową Unię (dochodzą jeszcze Słowacja, Bułgaria i Estonia). Cztery państwa, które zamykają stawkę, to Grecja (18,5 proc.), Hiszpania (14 proc.), Włochy (10,2 proc.), Francja (8,8 proc.), a więc wszystkie są państwami starej Unii. Można na tę statystykę spojrzeć jeszcze inaczej – z punktu widzenia przynależności do strefy euro. Wśród dziesięciu państw UE o najmniejszym bezrobociu większość, bo sześć, jest spoza Eurolandu (Czechy, Polska, Węgry, Rumunia, Wielka Brytania i Bułgaria), a tylko cztery (Niemcy, Luksemburg, Malta i Słowacja) są w strefie euro.

Cytuję te znamienne statystki, nawiązując do artykułu premiera Mateusza Morawieckiego dla Politico.eu.

Ten anglojęzyczny portal i tygodnik od lat funkcjonuje w Brukseli i jest dość opiniotwórczy. Skądinąd to bardzo dobrze, że prezes Rady Ministrów zdecydował się na publikację w medium dotychczas wyraźnie sceptycznym wobec polskich władz. To, można rzec, swoisty mecz na wyjeździe Mateusza Morawieckiego. Ale właśnie w takich mediach również warto walczyć o prezentowanie polskiego punktu widzenia, zdecydowanie różnego od lewicowo-liberalno-EPL-owskiej propagandy na temat naszego kraju. Przekonywanie przekonanych to stanowczo za mało.

Szydło Eurolandu wychodzi z worka

Wracając do strefy euro – warto podkreślić, że nie jest to bynajmniej temat, który Prawo i Sprawiedliwość sprytnie wyciąga na użytek kampanii wyborczej, wiedząc, że cztery piąte Polaków ma krytyczny stosunek do akcesu Rzeczypospolitej do Eurolandu



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->