Wcisnąć LGBTI do traktatów Unii Europejskiej

EUROPEJSKA WOJNA ŚWIATÓW \ Ideologiczna ofensywa zachodniego lewactwa – polska odpowiedź

numer 2338 - 28.05.2019Publicystyka

Zachodnia lewica domaga się rewolucyjnej zmiany w traktatach europejskich i wprowadzenia tam – dotychczas zastrzeżonych dla państw członkowskich – kwestii dotyczących prawa do aborcji oraz przywilejów dla środowisk LGBTI. Ale po kolei…

Przedstawiciele Koalicji Europejskiej, a zwłaszcza PSL, twierdzą, że Unia Europejska, w tym Parlament Europejski, nic nie ma do spraw obyczajowo-moralnych i mówienie w tym kontekście o gender i LGBTI jest bez sensu. Tymczasem jest to ucieczka opozycji w Polsce od rzeczywistości. Zarówno od tej, która była udziałem parlamentu w Brukseli i Strasburgu w ostatnich latach, jak i tej najświeższej.

Francuska lewica przekracza barierę dźwięku…

W ostatniej kadencji PE, w latach 2014–2019, europarlament, nie mając formalnie żadnej w tym zakresie jurysdykcji, jakichkolwiek uprawnień formalnoprawnych wywierał nieformalny, ale jak najbardziej realny nacisk na kraje członkowskie w tym właśnie obszarze. Służyły temu liczne debaty – czasem nawet po dwie w sesji (sic!) poświęcone LGBTI – i rezolucje. Socjalistyczno-liberalno-komunistyczno-zielona praktyczna większość w PE miała jeszcze jeden patent: mianowicie do różnych projektów rezolucji, kompletnie niemających nic wspólnego ze sferą sumienia, moralności i wartości, na siłę wciskała zapisy albo proaborcyjne, albo dotyczące LGBTI. Wyglądało to cudacznie, sztucznie, ale było faktem.

Teraz jednak lewica przekroczyła wszelką barierę. Oto bowiem francuscy socjaliści, a konkretnie ich były już kandydat na prezydenta republiki Benoit Hammon w debacie we francuskiej telewizji BFM w przeddzień zakończenia ciszy wyborczej, w czwartek 23 maja, zażądał, aby do europejskich traktatów „włożyć” kwestie prawa do aborcji oraz praw środowisk tworzących LGBTI! Gdyby to się stało, byłaby to prawdziwa rewolucja obyczajowo-polityczna, niosąca poważniejsze konsekwencje niż ta z maja 1968 r., zwana wtedy paryską wiosną.

Rząd PiS na szczeblu UE nie poprze ideologicznej hucpy

Oczywiście droga do realizacji tego postulatu jest długa i zależy od wyniku wyborów nie tylko do Parlamentu Europejskiego, ale również w krajach członkowskich Unii. Żeby takie zmiany traktatowe wprowadzić, potrzebna jest bowiem jednolita zgoda 28 (lub 27, jeśli dojedzie do brexitu) państw członkowskich Unii Europejskiej. Jeżeli w Polsce Prawo i Sprawiedliwość utrzyma się przy władzy, wówczas polski rząd na pewno na forum Rady Europejskiej takiej socjalistycznej ideologicznej hucpy nie poprze. Co więcej, złoży weto. Zgodnie jednakże ze szczerą wypowiedzią posła Rafała Grupińskiego na marszyku (to chyba lepsze określenie niż marsz) Koalicji Europejskiej po jesiennych wyborach mają opaść maski Platformy Obywatelskiej i jej przystawek, a wtedy dotychczasowa opozycja, już nie martwiąc się o głosy „prowincji”, chce wcisnąć pedał gazu zmian w prawie tak, aby spełnić postulaty środowisk lewicowo-liberalnych i LGBTI. Można sobie spokojnie wyobrazić, że gdyby po listopadowych wyborach do Sejmu i Senatu RP powstał rząd Koalicji Europejskiej, to taką propozycję francuskich socjalistów, czy szerzej: zachodnioeuropejskiej lewicy, z pewnością by poparł. A jeśli zgłosiłby w tej sprawie swój głos, to raczej w kwestii uszczegółowienia propozycji, zmiany akcentów, a nie odrzucenia. To pokazuje rolę jesiennych wyborów parlamentarnych w kontekście nie tylko obrony efektów rządów dobrej zmiany w sferze gospodarczej i społecznej. Takich pomysłów, które kojarzą mi się z „Nowym wspaniałym światem” Aldousa Huxleya jest więcej. Inżynieria genetyczna i inżynieria społeczna to nie są zbyt odległe od siebie dziedziny



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się