Nowa-stara geografia polityczna Unii A.D. 2019

EUROWYBORY \ Podsumowanie

numer 2343 - 03.06.2019Publicystyka

Po wyborach europejskich mamy nową geografię polityczną Europy. Mówiąc ściślej, nową-starą. Gdyby chcieć podsumować te wybory jednym zdaniem, brzmiałoby ono następująco: największą klęskę ponieśli komuniści, tracąc niemal połowę mandatów, w czołówce utracjuszy są chadecy EPL (tam, gdzie PO i PSL), którzy stracili jedną czwartą aktywów oraz socjaliści (tam, gdzie SLD) – tak samo strata o 25 proc. Zyskali zwolennicy Europy ojczyzn, Europy narodów, przeciwnicy eurobiurokracji, ale także dwie frakcje euroentuzjastów, czyli liberałowie i Zieloni.



A jak wyglądały w poszczególnych krajach czwarte dla Polski wybory do Parlamentu Europejskiego?

Austria

Tutaj, podobnie jak w Polsce, wygrała partia rządząca prowadzona przez najmłodszego premiera w UE 34-letniego Sebastiana Kurza. Jego Austriacka Partia Ludowa zdobyła prawie 35 proc. głosów, o 7,6 proc. więcej niż w 2014 r. O porażce mogą mówić socjaliści, którzy osiągnęli wynik 24 proc., tracąc 1 pkt proc. Austriacka Partia Wolności, rządowy koalicjant chadeków, mająca charakter eurosceptyczny i antyimigracyjny – jakoś taki sojusznik w rządzie nie przeszkadzał unijnym elitom, ale przeszkadzał w tym samym czasie PiS, który głośno deklarował, że z austriackimi wolnościowcami nie będzie nawet w jednej frakcji w europarlamencie – zdobyła ponad 17 proc. głosów, co oznacza, że afera z Rosją w tle, która spowodowała upadek rządu i rozpisanie przedterminowych wyborów nad Dunajem zaszkodziła jej w nieznacznym stopniu (strata o 2,5 proc. w porównaniu z 2014 r.). Miejscowi Zieloni, spośród których wywodzi się prezydent Austrii Alexander Van der Bellen (skądinąd także obywatel Estonii), potwierdzili ogólnoeuropejski trend poparcia widoczny w Niemczech i innych krajach Europy Zachodniej, zajmując czwarte miejsce.

Słowacja

Nowa prezydent Zuzana Čaputová poszła za ciosem i jej Koalicja Liberałów wygrała, uzyskując poparcie co piątego Słowaka. Porażkę ponieśli rządzący socjaliści, zdobywając niespełna 16 proc. głosów. W pierwszej trójce znaleźli się również nacjonaliści, których poparł co ósmy Słowak. Chadecja uzyskała wynik na poziomie 9,7 proc., a nasi frakcyjni koledzy z Partii Wolność i Solidarność, kierowanej przez byłego przewodniczącego parlamentu w Bratysławie Richarda Sulika, o parę setnych procenta mniej.

Czechy

Rządzący wygrali tutaj tak, jak w Polsce i Austrii. Premier Andrej Babiš – formalnie liberał, chociaż niechętny imigrantom i daleki od euroentuzjazmu – mógł się cieszyć, bo zwycięstwo było wyraźne, z przewagą niemal 7 proc. nad naszymi przyjaciółmi z frakcji EKR, partią ODS, którą zakładał Václav Klaus. Sensacyjny wynik uzyskała… Partia Piratów, na którą głosował co siódmy Czech, a w jakiejś mierze podobny antypartyjny elektorat zagospodarowała koalicja samorządowców i centroprawicowego TOP 09, na którą zagłosowało niespełna 12 proc. wyborców. Dodajmy, że po raz pierwszy do PE wejdą z Czech ostrzy eurosceptycy z formacji Wolność i Bezpośrednia Demokracja, którzy dostali poparcie co jedenastego obywatela.

Węgry

Miażdżące zwycięstwo po raz kolejny odniósł Viktor Orbán i jego Fidesz rządzący krajem już czwartą kadencję, w tym trzecią z rzędu. Ich wynik: 52 proc. i 14 mandatów był lepszy niż ten sprzed pięciu lat o 0,62 proc. i o dwa mandaty więcej.

Kolejną klęskę ponieśli socjaliści, a na drugim miejscu zameldowała się formacja byłego lewicowego premiera tego kraju Ferenca Gyurcsánya, znanego ze stwierdzenia: „kłamaliśmy rano, nocą i wieczorem”



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->