Europarlament i instrumenty polityki międzynarodowej

​INSTYTUCJE UE \ Aspiracje Unii w polityce światowej pokazuje liczba struktur delegowanych do polityki zewnętrznej

numer 2425 - 09.09.2019Publicystyka

We wrześniu, jak pisałem w „Gazecie Polskiej Codziennie” przed tygodniem („Polacy w grze: wybór delegacji Parlamentu Europejskiego”, „GPC” z 2 września 2019 r.), nastąpią decyzje PE odnośnie do ukonstytuowania składu i kierownictwa delegacji europarlamentu, czyli struktur zajmujących się kontaktami z krajami trzecimi na wszystkich kontynentach.

Europarlamentarne delegacje skupione na krajach europejskich niebędących członkami Unii oraz państwach Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej, Ameryki Północnej oraz Australii i Oceanii teoretycznie mogą być instrumentem unijnej polityki zagranicznej – zakładając, że taka istnieje, choć to ryzykowna teza – ale na pewno są obszarem realizowania interesów narodowych i państwowych, zwłaszcza największych krajów członkowskich Unii.

Niebezpieczne destynacje

Warto też dodać, że poza formalnymi delegacjami są też nieformalne struktury grupujące posłów szczególnie zainteresowanych poszczególnymi krajami lub regionami lub po prostu je popierające. Dla przykładu wymienię takie, w których sam uczestniczyłem: Friends of Georgia, Friends of Ukraine, Friends of Taiwan, Friends of China. Te drugie reprezentują grupy posłów, te pierwsze jednak są ważniejsze, bo występują oficjalnie w imieniu Parlamentu Europejskiego. Inna rzecz, że nieformalne grupy przyjaciół często są bardziej aktywne niż oficjalne delegacje. Przykładem jest choćby Friends of China w kadencji 2014–2019. Jej przewodniczący, brytyjski europoseł pochodzący ze Sri Lanki Nirj Deva, co roku, a nawet częściej, organizował wyjazdy parlamentarzystów do Chińskiej Republiki Ludowej. Ciekawostką jest, że w poprzednich wyborach na sekretarza generalnego ONZ, które wygrał Koreańczyk Ban Ki-moon, wspomniany Deva reprezentujący w Brukseli Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej był kandydatem na stanowisko nr 1 w ONZ z ramienia... Cejlonu (Sri Lanki).

Niektóre z tych delegacji nie cieszą się specjalnym powodzeniem z racji tego, że jeżeli w ogóle wyjeżdżają, to do bardzo niebezpiecznych części świata – np. gdy chodzi o delegacje UE–Afganistan. Na marginesie pamiętam, jak trzykrotnie odwoływano oficjalny wyjazd przedstawicieli PE do Turcji, a konkretnie w rejony zamieszkiwane przez Kurdów, gdzie często dochodzi do zamachów i przemocy z obu stron. Miałem być w jej składzie, ale okazało się, że europosłowie z innych krajów w ostatniej chwili wycofywali się z wyjazdu, mimo wcześniej uzgodnionych terminów. Na końcu okazało się, że już tylko ja byłem zainteresowany tą eskapadą, a do wyjazdu nie doszło.

Delegacją do spraw stosunków z Białorusią w ostatniej kadencji kierował Bogdan Zdrojewski (EPP – PO). Nie został jednak w ogóle wystawiony przez macierzystą Platformę w wyborach europejskich. Delegacja ta była w Mińsku, ale nie w ramach oficjalnego spotkania międzyparlamentarnego, lecz w formule seminarium, konferencji. Przy okazji spotkała się z przedstawicielami organizacji praw człowieka oraz opozycji, aby podkreślić brak akceptacji dla białoruskiego parlamentu, który według Brukseli został wybrany niezgodnie z demokratycznymi standardami



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się