Diabeł lubi bałkańską sambę

​Rogate Love Story \ „Urfaust” w weimarskim Teatrze Narodowym

Kobieta w roli Mefistofelesa, neurotyczny Faust w zakrwawionym kitlu i akcja przeniesiona gdzieś w rejony śródziemnomorskie. Do tego bałkańskie rytmy à la Emir Kusturica, korowód transwestytów tańczących sambę nad dyskotekowo wystylizowaną Małgorzatą i teatralne deski przysypane warstwą ziemi. „Urfaust” w reżyserii Thomasa Wellemeyera, wystawiany od początku października w Nationaltheater Weimar, to spektakl, który trafia i do pokolenia Merkel, i do dzieci Instagrama. I jest jeszcze coś. Atmosfera miejsca. Weimar to Johann Wolfgang von Goethe, Goethe to „Faust”. Stary, metafizyczny „Faust” starego Goethego. Z „Urfaustem” jest inaczej. Jest jak zapis młodości, tu nie o zakład Boga z Szatanem idzie i nie o głód wiedzy, lecz o miłość. Zaprogramowaną na nieszczęście, czerpiącą jeszcze nie z 
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl