reklama


Propozycje premiera wpłyną na wzrost inwestycji

Wywiad \ Kreowanie nowych produktów, usług, technologii, rozwiązań organizacyjnych to konieczność

numer 2508 - 14.12.2019Wywiad

Naszym największym wyzwaniem, jeśli chodzi o gospodarkę, jest przestawienie jej na tory innowacyjności. Rozwiązania, o których mówił premier podczas exposé, na pewno się do tego przyczynią – mówi Jerzy Kwieciński, były minister inwestycji i rozwoju oraz finansów, w rozmowie z Krzysztofem Budką.

Panie Ministrze, z czego jest Pan najbardziej dumny, jeśli chodzi o pracę w poprzedniej kadencji w roli ministra inwestycji i rozwoju, a potem także ministra finansów? Gdyby ktoś zapytał o największy sukces, co by Pan odpowiedział?

Trudno powiedzieć, by to był tylko mój sukces, bo pracowało na niego dużo więcej osób. Będąc odpowiedzialnym za koordynację polityki społeczno-gospodarczej rządu, uważam, że poprzednia kadencja była najlepszą pod względem efektów tej polityki w ostatnim 30-leciu, czyli od 1989 r. Co więcej, śmiało można powiedzieć, iż jest to moment, w którym udało nam się doprowadzić do najwyższego poziomu życia Polaków w całej, tysiącletniej historii naszego kraju. Mam tu na myśli całe społeczeństwo. Bo oczywiście były w naszej historii czasy, jak np. złoty wiek – XVI i XVII stulecie – kiedy faktycznie części polskiego narodu, ówczesnej szlachcie, powodziło się bardzo dobrze. Ta część to było jednak zaledwie 10 proc. całego społeczeństwa. Dziś wysoki poziom życia dotyczy zdecydowanej większości obywateli.

Jesteśmy jako kraj przygotowani na spowolnienie gospodarcze, które nas czeka?

Objawy tego spowolnienia mają miejsce w Europie już od dwóch lat, od ostatniego kwartału 2017 r. Można więc powiedzieć, że my jako kraj temu spowolnieniu od tych dwóch lat dość skutecznie się opieramy. Wydaje mi się, że cała ekwilibrystyka zarządzania makroekonomicznego powinna polegać na tym, by dołek, który mamy w tej chwili w gospodarce europejskiej, był jak najpłytszy. Widać wyraźnie pierwsze oznaki tego, że strefa euro ma szansę z tego dołka już wyjść. Jeżeli pierwsze sygnały, które stamtąd płyną, powtórzą się w kolejnych miesiącach, będzie to oznaczało potwierdzenie tego trendu. I tak by było oczywiście najlepiej, również dla Polski. Proszę jednak pamiętać, że w gospodarce nigdy takie procesy nie przebiegają w sposób zorganizowany. Przechodząc z górki do dołka, często napotykamy turbulencje. Tak samo może być w drugą stronę. Najważniejsze jednak jest to, że mamy do czynienia ze spowolnieniem gospodarczym, końcówką cyklu koniunkturalnego, a nie kryzysem, choćby takim, jaki miał miejsce 10 lat temu.

Jakie są szanse na to, że nowa unijna perspektywa budżetowa będzie korzystna dla Polski? Jak powinien wyglądać nasz plan minimum?

Nawet gdybym znał ten plan minimum, tobym o nim nie powiedział, bo to są oczywiście tajemnice, które trzymane są na moment negocjacji. Wierzę, że ostatecznie ta perspektywa będzie dobra. Co prawda, ten jej końcowy kształt prawdopodobnie nie będzie taki, jaki sobie założyliśmy, ale na tym polega dochodzenie do kompromisu, żeby wszyscy od stołu negocjacyjnego odeszli zadowoleni.

To, co mamy w tej chwili na stole, czyli drugą propozycję prezydencji fińskiej, jest dla nas do przyjęcia?

Absolutnie nie. Wydaje mi się, że Finowie chyba nawet nie szukali żadnego specjalnego kompromisu



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama








#DziękujeMyZaOdwagę
reklama