reklama


Przepis na świąteczny spokój

#GumoweUcho Niecodzienna Lista Przebojów

numer 2508 - 14.12.2019

Co roku praktycznie to samo… Rodzinne spotkania przy wigilijnym stole prędzej czy później przeradzają się w nocne Polaków rozmowy. Najpierw jest badanie gruntu i wprowadzanie do dyskusji w miarę bezpiecznych tematów określanych dość niewdzięcznym mianem „o du…e i zupie”. Gdy rekonesans mamy już za sobą, wytaczane są znacznie cięższe działa. Wszystko krok po kroku zmierza do… polityki. I wtedy dopiero niektórzy mogą namacalnie poczuć „magię świąt”.

Tak się przyjęło, że świąteczny czas to istne żniwa dla centrów handlowych i wielkich sieci sklepów. W zasadzie chwilę po tym, jak z ekspozycji wyjadą zaduszkowe znicze, już w listopadzie najpierw nieśmiało, a później już lawinowo tu i ówdzie wyrastają w witrynach elfy, krasnale i czerwone ludziki aspirujące do miana Mikołaja (coraz mniej świętego, a coraz bardziej świeckiego).

Ducha świąt czuć niemal wszędzie. Choć wydaje się to chwilami wręcz nieprawdopodobne, wigilijne spotkania rodzinne to tradycja w narodzie niezwykle silna. Wszystko zaczyna się dość niewinnie. Spotykamy się z bliższą i dalszą rodziną i z początku może faktycznie wszyscy mamy pokojowe zamiary. Jest dzielenie się opłatkiem, mniej lub bardziej szczere życzenia, a w niektórych domach nawet wspólne śpiewanie kolęd. Z każdą kolejną godziną spędzoną za suto zastawionym stołem atmosfera jednak coraz bardziej gęstnieje. A to ktoś odważy się przełamać ciszę i… pod jakimś pretekstem włączy telewizor. A to zagadnie najbliższej siedzącą osobę o pogodę, film, książkę. Dobrze znamy taki scenariusz. Co roku nieubłaganie zmierza on w jednym kierunku. W pewnym momencie znika gdzieś cała magia świąt i – jak mawia młodzież – „z buta” wjeżdża polityka. Chyba w roli trzynastej wigilijnej potrawy. Niestety, gdy już pojawi się na (a w zasadzie – przy) stole, później wszyscy zdają się cierpieć na niestrawność. Karp i śledzik nagle przestają smakować. Zaczyna się ostre starcie.

Najmniejszy problem jest wtedy, kiedy cała rodzina politycznie kibicuje jednej opcji. Wówczas można sobie trochę ponarzekać, pożartować z politycznych konkurentów naszych faworytów, ale na dłuższą metę jest w miarę bezpiecznie. Znacznie gorzej mają rodziny politycznie… kosmopolityczne



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Łuczuk


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama








#DziękujeMyZaOdwagę
reklama