Cejrowski, dziecko rewolucji ’68

numer 2509 - 16.12.2019Kultura

PREMIERA Ukazała się książka Wojciecha Cejrowskiego „Piechotą do źródeł Orinoko”. Jest drugim wydaniem, rozszerzonym i dopowiedzianym, tomu wydawnictwa W. Cejrowski „WC na końcu Orinoko” z 1998 r.

Co to znaczy „kilka wiosek temu”? Kilkadziesiąt lat. Amazońscy Indianie, jak wiele ludów przedchrześcijańskich, żyją w czasie kolistym. Nawet Rzymianie liczyli lata od początku urzędowania kolejnego konsula, a starotestamentalni Żydzi pisali: „w trzecim roku panowania Heroda II Wielkiego”. Kiedy zaczynał rządzić następny król, liczenie zaczynali od nowa. Tak samo Indianie, którzy swoje wioski regularnie palą. Co 10 lat, z powodów rozmnażających się bezlitośnie insektów. I tak słowo „wioska” stało się w dolinie Amazonki miarą czasu. „Wioska” to po naszemu „dekada”.

„Piechotą do źródeł Orinoko” to Cejrowski, jakiego znamy. Żwawe pióro. Opowiada historie, które mogą być scenariuszami filmowych nowelek. Okrasza je niepoprawnymi politycznie grepsami: „Myślałem, że nigdy tego nie powiem, ale powiem: Niemcy bywają pożyteczni. Sporadycznie”. Tak autor spuentował opowieść o zrozpaczonym tatusiu, miejscowym mafioso, który chciał zastąpić jurnego ojca dziecka swojej córki Wojciechem Cejrowskim, ale gdy ten uciekł, zadowolił się rudym miłośnikiem październikowego żółtego napoju.

Wojciech Cejrowski jest osobą bez wątpienia szalenie barwną. W 2008 r. ogłosił, że rezygnuje z polskiego obywatelstwa. Umiejętnie kreuje swój wizerunek. Ten trzaskający kubkiem w „WC Kwadransie” showman, człowiek estrady i telewizji, symbol polskiego prawicowego kołtuna, w najgorszych dla konserwatywnych publicystów czasach miał dwa cykliczne programy, w tym przynajmniej jeden w TVN



zawartość zablokowana

Autor: Robert Tekieli


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się