fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Ubek ostatnią deską ratunku Grodzkiego

POLITYKA \ Rozpaczliwe tłumaczenia marszałka Senatu

numer 2525 - 08.01.2020Temat Dnia

Wczorajsza konferencja prasowa marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego miała oczyścić polityka w oczach opinii publicznej. Tymczasem trzecia osoba w państwie przedstawiła zupełnie niewiarygodną historię, którą opowiedział 90-letni Tadeusz Staszczyk, w przeszłości funkcjonariusz Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, który donosił na własną żonę. Tymczasem liczba relacji byłych pacjentów Tomasza Grodzkiego rośnie.

Pomysł był bardzo prosty. Prof. Tomasz Grodzki miał ujawnić imię i nazwisko osoby, która utrzymuje, że proponowano jej 5 tys. zł za jego oczernienie. Na konferencji prasowej marszałek zaprezentował nagranie Tadeusza Staszczyka, który opowiedział ogólną historię, nie podając jednak ani imienia i nazwiska osoby próbującej korumpować, ani nawet dokładnego życiorysu. Ta historia świadka miała być konfrontowana z kilkunastoma osobami, które złożyły zeznania w prokuraturze. Przez całą konferencję marszałek Grodzki i towarzyszący mu dyżurny prawnik PO mecenas Jacek Dubois mówili o nich jednak jako o „anonimowych świadkach”. Tymczasem to kłamstwo, a prokuratura, która przyjmuje zeznania świadków, zna ich tożsamość. Podobnie jak dziennikarz „Gazety Polskiej” Tomasz Duklanowski, który rozmawiał z większością z nich. I prokuraturę, i dziennikarzy obowiązuje jednak obowiązek ochrony źródeł. Jak skończyłoby się ujawnienie danych osobowych, łatwo przewidzieć. Pozwami i sprawami sądowymi. Wczoraj nawet tego nie ukrywano, że chodzi o zamknięcie ust świadkom. – Siły dobrej mocy mają twarz. Pan Staszczyk mówi pod swoim nazwiskiem. Siły złej mocy siły nie mają, bo oskarżenia są anonimowe, pochodzące od nieokreślonych osób. Zaczęliśmy od tego, żeby spotkać się w sądzie z przedstawicielami mediów, którzy działają wbrew prawu prasowemu. Pan Tomasz Duklanowski jest oskarżony, pani Agnieszka Popiela jest oskarżona i pan Samuel Pereira jest oskarżony – mówił Dubois.

Jak zwykle w takich wypadkach na konferencji pojawiło się również wiele insynuacji. Osoba, której tożsamości nie znamy, a która miała oferować pieniądze Staszczykowi, zdaniem marszałka i jego adwokata mogła być powiązana z PiS lub służbami polskimi albo zagranicznymi. – Chciałem wezwać ABW, to w tej chwili jest jasne, że jest to atak na Senat RP i na instytucję marszałka. Wzywam ABW do pomocy w wyjaśnieniu, kto za tym stoi i jakie są motywy tego działania. Ta akcja „Senat Gate” wydaje się elementem większego planu – mówił Tomasz Grodzki. Dopytywani o dowody na to, że to PiS-owska prowokacja, i mecenas i polityk nie umieli ich wskazać.

Szybko jednak okazało się, kim jest świadek marszałka – Tadeusz Staszczyk. Jego dane podane w oświadczeniu zgadzają się z danymi oficera UB w Szczecinie. Teoretycznie istnieje prawdopodobieństwo, że mogą to być różne osoby, ale jest ono niewielkie. Obaj musieliby bowiem urodzić się tego samego dnia, w tym samym mieście i przenieść się do Szczecina. Jak się okazuje, według akt Tadeusz Staszczyk w raporcie do swoich przełożonych z Urzędu Bezpieczeństwa donosił na… własną żonę. Pisał o niej, że ma wrogi stosunek do obecnej rzeczywistości, co spotyka się z jego niezadowoleniem. Chcieliśmy dopytać marszałka o przeszłość Tadeusza Staszczyka, ale nie pozwolono nam zadać pytania. Konferencja zakończyła się, gdy przyszła kolej na pytania dziennikarzy Strefy Wolnego Słowa.

Radio Szczecin i „Gazeta Polska” opisały już pięć przypadków wręczania kopert prof. Tomaszowi Grodzkiemu. Dziennikarze pracują nad kolejnymi historiami ludzi.



Autor: Jacek Liziniewicz