Władimir Putin śni sen Stalina

WYWIAD \ O antypolskiej kampanii propagandowej Kremla z prof. ANDRZEJEM NOWAKIEM rozmawia PIOTR JACKOWSKI

Najważniejszym elementem dla Putina jest po prostu utrzymanie władzy. Obecna antypolska kampania propagandowa służy odwróceniu uwagi rosyjskiej opinii publicznej od kłopotów wewnętrznych samej Rosji.
 
Panie Profesorze, od pewnego czasu jesteśmy świadkami brutalnej, wymierzonej w Polskę kampanii propagandowej Rosji. Dlaczego tak się dzieje?
W Rosji zawsze trwa jakaś kampania nienawiści wymierzona w jakiegoś precyzyjnie wyselekcjonowanego wroga. To zjawisko systemowe. Teraz jest to kampania przeciwko Polsce.
Czy na tle innych działań propagandowych Kremla coś ją wyróżnia?
Ta jest interesująca z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że pojawił się w niej nowy akcent – skupienie uwagi na Polsce jako kraju odpowiedzialnego za Holokaust, jako sile zasadniczo antysemickiej. Wiadomo, jak powszechny jest taki obraz Polski w bardzo wpływowych środowiskach medialnych, także akademickich, zarówno na zachodzie Europy, jak i w Stanach Zjednoczonych. Z drugiej strony kampania ta łączy się bezpośrednio z grą, którą Rosja w tej chwili toczy wokół Izraela. Jest też konsekwencją katastrofalnej polityki Obamy, która doprowadziła do bezkarnego wprowadzenia Rosji do Syrii, z wycofaniem się Stanów Zjednoczonych po kolejnej decyzji, tym razem prezydenta Trumpa, oddającej Kurdów na łaskę Turcji. Kurdowie byli przyczółkiem wpływów amerykańskich w tym regionie, a więc Rosja umocniła tam swoją pozycję.
Temu geopolitycznemu rozpychaniu się Rosji na Bliskim Wschodzie sprzyja chyba też sytuacja wewnętrzna w Izraelu?
Rosja wykorzystuje swoją silniejszą pozycję w regionie, w którym zmniejszyła się obecność USA, ale wykorzystuje też inny niekorzystny dla nas czynnik wewnętrzny – półtora miliona obywateli Izraela, którzy są rosyjskimi Żydami, wychowanymi w duchu sowieckiej nienawiści do Polski, połączonej ze stereotypem Polski jako siedliska antysemityzmu. To jest ogromny elektorat, w tej chwili decydujący w polityce izraelskiej, w którym bardzo łatwo odwołać się do ślepej, niewrażliwej na fakty nienawiści do Polski.
Rosja zyskuje, Izrael musi coraz bardziej orientować się na to państwo. A kto traci?
Wspomniany czynnik polityki wewnętrznej Izraela i konieczność odwoływania się do elektoratu Żydów rosyjskich sprawia, że trudniej będzie utrzymać kurs, w ramach którego Polska i Izrael będą współpracowały jako ważni sojusznicy Stanów Zjednoczonych. To wpływa na grę amerykańską i znacząco osłabia pozycję Polski, dla której partnerstwo polityczne z Izraelem jest bardzo ważne. Nie jest to dobre też dla Stanów Zjednoczonych, które nie mają zbyt wielu sojuszników w Europie. Rosyjska gra osłabia zatem geopolityczny trójkąt: Stany Zjednoczone–Izrael–Polska.
Wspomniał Pan, że w Rosji zawsze jest jakaś kampania nienawiści, co sugeruje, że główną determinantą może tu być sytuacja wewnętrzna w Rosji.
Tak, najważniejszym elementem dla Putina jest po prostu samo zachowanie władzy, i ta kampania propagandowa służy odwróceniu uwagi rosyjskiej opinii publicznej od kłopotów wewnętrznych samej Rosji, głównie od zatrzymania rozwoju gospodarczego w tym kraju i niezaspokojonych ambicji młodszego pokolenia, które mogą zagrozić pozycji Putina poprzez niepokoje wewnętrzne, manifestacje. Oczywiście do władzy nie dojdzie żadne nowe pokolenie, ale taką sytuację mogą wykorzystać czyhający na błąd Putina jego koledzy z KGB i go zwyczajnie usunąć. A zatem dla Putina ważne jest skupienie uwagi na kolejnym wrogu zewnętrznym, na emocjach rozbuchanych wokół zagrożonego święta, jakim jest Dien Pabiedy 9 maja. A 75. rocznica zakończenia wojny będzie oczywiście obchodzona niezwykle hucznie, by budować nowy sowiecki patriotyzm i skupić wokół przywódcy państwa współczesnych mieszkańców Rosji. Chodzi też o to, by pokazać, że to wielkie święto jest zagrożone przez złowrogą Polskę, która przypomina jakiś pakt Ribbentrop-Mołotow i zbrodnie Armii Czerwonej. To musi być załatwione za pomocą kontrataku, ofensywnego posunięcia propagandy rosyjskiej, która przypomni, że to Polska odpowiada za II wojnę światową i jest najbardziej antysemickim krajem świata, że – krótko mówiąc – tak jak powiedział niedawno były przewodniczący Związku Gmin Żydowskich Federacji Rosyjskiej, Stalin podjął mądrą decyzję, likwidując polską elitę w Katyniu, ponieważ była to elita antysemicka. Kampania antypolska ma jednak przede wszystkim wymiar wewnętrzny.
Czy należy ją wiązać z propozycją zmian ustrojowych przedstawioną ostatnio przez Władimira Putina?
Myślę, że zmiany wewnętrzne i tak były zaplanowane. Wiadomo, że już niedługo, bo za trzy lata, kończy się kolejna i ostatnia możliwa w świetle konstytucji kadencja Władimira Putina. Potrzebne są więc zmiany, być może polegające na powtórzeniu manewru z Dmitrijem Miedwiediewem. W konstytucji rosyjskiej pozycja premiera nie jest znacząca, więc teraz są zapowiedzi dotyczące jej wzmocnienia i osłabienia pozycji prezydenta – oczywiście z myślą o tej ewentualnej chwilowej zamianie miejsc. I tu akurat zbieżność z kampanią antypolską wydaje mi się przypadkowa. Wiąże się ona ze złym stanem gospodarki Rosji. Wiąże się też jednoznacznie z 75. rocznicą pabiedy, momentem mającym skonsolidować na nowo poparcie wokół Władimira Putina. A tu Polska przeszkadza ze swoim przypominaniem, że owa pabieda nie była tylko cudownością, ale miała też swoje ofiary zarówno wśród Rosjan, jak i innych narodów, na przykład Polaków.
Rozmawiamy w czasie trwania V Światowego Forum Holokaustu, które organizuje w Jerozolimie rosyjski oligarcha Mosze Kantor przy wsparciu instytucji państwa izraelskiego, instytutu Yad Vashem. W trakcie forum ma zabrać głos prezydent Putin, a nie chciano dać się wypowiedzieć polskiemu prezydentowi. Jaka jest tu kalkulacja Izraela?
Taka, o której już mówiliśmy – to kalkulacja wyborcza. Wiadomo, że Izrael jest w sytuacji pata wyborczego i odwołanie się do elektoratu Żydów, którzy przybyli do Izraela z Rosji w ostatnich trzydziestu latach, jest kluczem do zwycięstwa politycznego. A ten elektorat jest bardzo wrażliwy na hasło antysemickiej Polski. Łatwo podrzucić mu ten temat i to właśnie zrobiła Rosja, która w ten sposób wpływa na wewnętrzną politykę izraelską. Zmusza to najważniejszych polityków w Izraelu, by ci podjęli tę grę z Moskwą, bo inaczej po prostu nie zostaną wybrani. Dzięki tym wpływom Putin ma możliwość powrotu do snu Stalina. Pamiętajmy, Stalin marzył o państwie Izrael i wspierał powołanie go do istnienia, licząc, że będzie to jego ośrodek wpływów na Bliskim Wschodzie. To się nie udało. Dlatego później drogi Izraela i bloku komunistycznego się rozeszły. Putin chce i wydaje się, że dzięki masowej migracji Żydów z Rosji do Izraela ma możliwość, żeby do tego planu Stalina z 1945 r. wrócić. I to oczywiście wpłynęłoby nie tylko na sytuację Polski, ale też na sytuację całego Bliskiego Wschodu, powiedziałbym nawet – na sytuację globalną.
Wydaje się, że Polska ma dosyć ograniczone pole manewru. Na czym powinniśmy się skupić?
Żeby po latach zaniedbań i braku polityki historycznej cokolwiek odzyskać na tym terenie, trzeba pracy rozłożonej na wiele dziesięcioleci. Jeżeli są dziesiątki tysięcy filmów dokumentalnych i fabularnych, które pokazują Polskę jako kraj zasadniczo antysemicki, a Polaków jako współwinnych Holokaustu, a o takiej proporcji mówimy, to wyprodukowanie teraz jednego, dwóch, trzech, czterech filmów, nawet
hollywoodzkich, które pokazywałyby odmienny obraz, nie zmieni przecież sytuacji. Potrzebna jest cierpliwa praca i walka o pamięć, w której powinna wygrywać prawda historyczna, a nie manipulacja. Praca, którą państwo polskie powinno wykonywać. Na pewno nie wygramy tej walki w ciągu jednego dnia ani jednego roku, ale musimy, choćby takim oświadczeniem, jakie wydał pan premier Morawiecki, wystąpieniami prezydenta, premiera, na bieżąco wykazywać kłamliwość narracji prezentowanej przez Putina.
Czy jest w tej sytuacji coś, co przemawia na naszą korzyść?
Sytuacja nie jest całkiem beznadziejna, bo jednak Putin nie jest najpopularniejszym politykiem na Zachodzie. Nie jest dzisiaj łatwo mówić jednym głosem z Putinem. Prezydent Macron czy politycy izraelscy, którzy z nim występują, narażają się na krytykę części bardzo wpływowych kół lewicowych zarówno w Izraelu, jak i w Europie. Jeżeli dziennik „Haarec” ich krytykuje, zazwyczaj prorosyjski „Guardian”, sztandarowe pismo zachodnioeuropejskiej lewicy, też widzi problem, to oznacza, że ten przekaz tworzony wspólnie przez Putina i Yad Vashem jest przyjmowany co najmniej z rezerwą. Swoją drogą, niestety to wszystko strasznie kompromituje Yad Vashem. Wystarczy uświadomić sobie, że w Yad Vashem są 6992 drzewka polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata i 209 drzewek rosyjskich. Zapomnienie o tej proporcji i przekształcenie Yad Vashem w placówkę kłamstwa historycznego Władimira Putina jest czymś bardzo przygnębiającym. I osłabia to wiarygodność V Światowego Forum Holokaustu w Jerozolimie. Putin po prostu nie jest najlepszym reklamodawcą kłamstwa na temat Polski. Demokraci oczywiście mogą krytykować Polskę, ale nie identyfikują się z Putinem. Przez obie partie w USA jest on traktowany jako zagrożenie dla polityki amerykańskiej.
A jak Putin jest odbierany w Europie?
W Europie Zachodniej jest podobnie – polityków, tych z pierwszej ligi, otwarcie przyznających się do współpracy z Putinem jest niewielu. Nawet kanclerz Merkel musi to robić delikatnie, choć oczywiście wpływowym kołom gospodarczym zależy na współpracy z Rosją. Nie jest to współpraca o charakterze ideologicznym – tej współpracy Niemcy raczej nie podejmą i to jest nasza szansa. Powinniśmy podkreślać, że ci, którzy mówią dzisiaj o Polsce jako najbardziej antysemickim kraju, współwinnym za Holokaust, przekazują komunikat Putina. Czy chcecie śpiewać w chórze Putina? To jest pytanie, które powinniśmy zadać publicystom „Gazety Wyborczej”, pożytecznym idiotom i agentom wpływu z Europy Zachodniej. Powtarzając tę śpiewkę, grają pod dyktando Władimira Putina.
 

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl