Nie tylko wysokość, ale także struktura długu ma znaczenie

FELIETON \ W postkryzysowej rzeczywistości dzieją się rzeczy, które przez wiele lat nie mieściły się ekonomistom w głowach

numer 2555 - 12.02.2020Gospodarka

W ostatnim czasie pojawiło się kilka pozytywnych wiadomości dotyczących polskich finansów publicznych. Na początku lutego Ministerstwo Finansów uplasowało w ramach oferty publicznej pięcioletnie obligacje o wartości 1,5 mld euro z ujemnym oprocentowaniem. Oznacza to, że polski rząd odda mniej pieniędzy, niż pożyczył.

I to wszystko w kontekście niedawnych danych opublikowanych przez GUS, z których wynika, że w IV kwartale ub.r. polska gospodarka wyraźnie zwolniła. Wydawać by się mogło, że rentowność nowych emisji powinna podskoczyć, a inwestorzy – podchodzić do nich z umiarkowanym entuzjazmem. Okazuje się jednak, że nasz kraj pozostaje wiarygodnym emitentem dla światowych rynków finansowych.

Polska gospodarka w dalszym ciągu notuje dobrą dynamikę wzrostu gospodarczego, na tle wielu innych państw Unii Europejskiej nasze finanse publiczne wyglądają wręcz wzorowo. Komentując ujemną rentowność polskich obligacji, wiceminister finansów Piotr Nowak stwierdził: „Z posiadanych przez nas informacji wynika, że jest to także pierwsza transakcja kraju spoza strefy euro lub o ratingu poniżej AAA, kiedy na rynku pierwotnym udało się osiągnąć ujemną rentowność przy danym terminie zapadalności obligacji. To wyraz zaufania inwestorów do fundamentów naszej gospodarki, ale też do wyznaczonego kierunku rozwoju”.

Polskie aktywa

Oczywiście ową korzystną emisję umieścić trzeba w aktualnym kontekście, na rynku finansowym coraz trudniej znaleźć wysokiej jakości papiery skarbowe z dodatnią rentownością. W postkryzysowej rzeczywistości dzieją się rzeczy, które przez wiele lat nie mieściły się ekonomistom w głowach.

Obecnie światowa gospodarka napędzana jest tanim pieniądzem, za którym stoją największe banki centralne globu. Od lat Europejski Bank Centralny utrzymuje główną stopę procentową na zerowym poziomie. W Japonii wynosi ona -0,1 proc. Wielkie instytucje finansowe szukają zatem coraz to nowych możliwości inwestycyjnych, okazją jest dla nich już nie tyle uzyskanie dodatniej stopy zwrotu, ile to, by na inwestycji zbyt wiele nie stracić. Wobec tego polski dług zyskuje na atrakcyjności.

Systematycznie zmniejszamy relatywny dług publiczny, na ten rok przewidziany został zrównoważony budżet, bardzo dobrze radzimy sobie jeśli chodzi o ściągalność podatków. To w oczach światowej finansjery powód do tego, aby inwestować w polskie aktywa.

Lepiej być wierzycielem niż dłużnikiem

Trzeba jednak na tę emisję spojrzeć także z innej strony. Owe obligacje nominowane były w euro, nie w złotych. To zaś oznacza, że w dalszym ciągu realizacja ryzyka kursowego może obniżyć atrakcyjność owej transakcji dla skarbu państwa. Najlepiej jest się bowiem zadłużać w walucie krajowej, o ile oczywiście jest taka możliwość, tzn. jeśli np. popyt na dług jest wystarczający przy danym poziomie oprocentowania.

Warto także, aby ów dług trafił do rezydentów mniej podatnych na zawirowania na światowych rynkach finansowych. Zbyt duża ekspozycja na podmioty zagraniczne wiąże się z ryzykiem nagłej wyprzedaży posiadanych przez nie obligacji spowodowanej czynnikami, na które polski rząd nie ma żadnego wpływu



zawartość zablokowana

Autor: Kamil Goral


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się





reklama

















#DziękujeMyZaOdwagę