fot. Tytus Żmijewski/PAP

Kidawa-Błońska nie jest w stanie merytorycznie zmierzyć się z Dudą

WYWIAD \ Z ANDRZEJEM DERĄ, sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta, rozmawia LIDIA LEMANIAK

numer 2558 - 15.02.2020Polska

Kampania raczej będzie rozgrywana w kategoriach emocji i takich wydarzeń, jak widzieliśmy – wywoływania awantur i prowokacji, unikania debat, bo uważam, że Kidawa-Błońska nie będzie chciała z nikim debatować, bo jest bardzo mało przekonująca – to widać po tym, co mówi i jak mówi.

W ostatnich dniach na Pomorzu grupa zwolenników Kidawy-Błońskiej zakłócała uroczystości państwowe z udziałem prezydenta. Jak Andrzej Duda zareagował na te ordynarne zaczepki?

Prezydent ze spokojem zareagował na te zaczepki. One oczywiście miały na celu wytrącenie go z równowagi, ale – jak każdy miał okazję zobaczyć – prezydent mężnie zdzierżył te bardzo wulgarne i nieprzyjemne zaczepki. Pokazał, że jest politykiem z najwyższej półki. Odebranie tego zdarzenia było jak czegoś, co absolutnie nie powinno mieć miejsca, co nie przystoi demokracji. To było zakłócanie państwowych uroczystości, to nie był wiec, który ma inny wymiar i inną temperaturę. Tego typu zachowania są absolutnie nie na miejscu i powinny być przez wszystkie strony sporu politycznego potępione. Smuci, że nie wszyscy potrafili się do tego odnieść.

Kidawa-Błońska kreuje się na bardzo kulturalną, spolegliwą kandydatkę, podpisała nawet we wrześniu deklarację „Stop nienawiści”, a tymczasem przytula ludzi, którzy hejtowali pana prezydenta. Czy to świadczy o hipokryzji kandydatki PO?

Każdy może to sam ocenić. Wiarygodność polityka buduje się na tym, że to, co mówi, potem realizuje. Tak poległa PO w oczach społeczeństwa – robiła coś innego, niż deklarowała. Widzę, że tym samym torem idzie teraz ich kandydatka na prezydenta, która mówi co innego, a robi co innego. Nawet nie stać jej na odcięcie się od tego typu zachowań, a brak odcięcia się jest – moim zdaniem – przyzwoleniem, czyli akceptacją. Według sztabu Kidawy-Błońskiej nic takiego się nie stało, ale każdy może ocenić sam, czy tak powinien się zachowywać kandydat na prezydenta.

Niektóre media zestawiały sytuację z Pucka z tym, że kiedy Tusk był premierem zdarzały się gwizdy, zdarzały się też, kiedy Komorowski był prezydentem. Dlaczego nie są to sytuacje takie same?

Przypomnę, jak w 2015 r. zachował się ówczesny kandydat na prezydenta Andrzej Duda, kiedy zakłócane były uroczystości z udziałem Bronisława Komorowskiego. Było jednoznaczne stanowisko Andrzeja Dudy – poprosił swoich zwolenników, żeby się tak nie zachowywali, że prezydentowi należny jest szacunek jako przedstawicielowi naszego narodu. Nikt wtedy nie dziękował tym, którzy zakłócali uroczystości.

Kidawa-Błońska usprawiedliwiała zachowania z Pucka, poniekąd je też pochwalała. Czy powinno z ust kandydatki PO paść słowo „przepraszam”?

Oczywiście, że tak. W najmniejszym zakresie powinien być apel, żeby nie używać tego typu języka oraz odcięcie się od niego – że jako kandydatka na prezydenta ona tego nie akceptuje



zawartość zablokowana

Autor: Lidia Lemaniak


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się