Hybrydowo czy elektrycznie?

MOTORYZACJA \ Hyundai IONIQ Hybrid 1.6 GDi 141 KM Platinum vs Hyundai Ioniq Electric 136 KM -38,3 kWh

numer 2568 - 27.02.2020Motoryzacja

Dziś test porównawczy hyundaiówIONIQ w wersji elektrycznej i w wersji hybrydowej. Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, różnica (poza oznaczeniem wersji na tylnej klapie) jest widoczna głównie na pasie przednim; wersja elektryczna ma zakryty wlot chłodnicy, wersja hybrydowa – odkryty. Więcej zmian jest w środku – ale są to zmiany wynikające z innego rodzaju napędu. W wersji elektrycznej nie znajdziemy oczywiście np. wskaźnika zapełnienia baku, bo przecież go nie ma.

Podstawowe różnice wynikają ze zróżnicowania napędów. Wersja Hybrid charakteryzuje się zamienną pracą dwóch silników w zależności od warunków jazdy. Podczas zwykłej jazdy auto używa silnika spalinowego, natomiast w korkach czy przy ruszaniu włącza się umiejscowiony pod podłogą bagażnika silnik elektryczny. Napęd ten jest ładowany przez silnik benzynowy podczas hamowania lub bardzo szybkiej jazdy.

Wersja elektryczna używa do napędzania auta tylko silnika elektrycznego. Sama jazda jest oczywiście na plus dla elektryka. Jest cichy (słychać tylko szum opon i nieznaczne buczenie napędu) i zdecydowanie bardziej dynamiczny niż hybryda. W polskich miastach dodatkowymi zaletami są możliwość jazdy po buspasach dozwolona przez prawo oraz parkowanie bez opłaty. Słabą stroną tego auta jest niewielki zasięg, bo praktycznie to ok. 250 km, i długi czas ładowania – od zera do stu procent to 90 minut. Dochodzi do tego niezbyt gęsta sieć ładowarek. Ładowanie z domowego gniazdka to ładnych kilkanaście godzin, o ile oczywiście ktoś ma taką możliwość i garaż.

Spalanie w wersji hybrydowej to podczas normalnej miejskiej jazdy ok. 6,5 l na 100 km. To i tak niezły wynik. Pełny bak benzyny pozwala na przejechanie przeszło 1000 km na jednym tankowaniu. W bezproblemowej jeździe bardzo pomaga automatyczna dwusprzęgłowa skrzynia biegów DCT (którą ma też wersja elektryczna). Auto jest wystarczające dla czterech pasażerów, choć pojemność bagażnika bardzo ogranicza wspomniane ogniwo paliwowe. Choć bagażnik jest i tak większy o kilkadziesiąt litrów od tego w wersji elektrycznej.

Biorąc pod uwagę powyższe i zdecydowanie (60 tys. zł!) niższą cenę hybrydy, ja bym się nawet minuty nie zastanawiał nad wyborem. Hybryda górą. Elektryk musi być dużo tańszy, mieć o wiele większy zasięg i o wiele krótszy czas ładowania, aby zawojował polskie drogi.
Autor: Igor Szczęsnowicz



reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama