Fot.PAP

​Polska służba zdrowia w dobie koronawirusa

numer 2596 - 31.03.2020Zdrowie

Epidemia koronawirusa jest prawdziwym sprawdzianem dla polskiej służby zdrowia. W naszym kraju odnotowano już prawie 800 przypadków zarażeń, a szczyt zachorowań jest ciągle przed nami. Już od kilku tygodni pracownicy polskiej służby zdrowia zmagają się z ogólnym brakiem materiałów i środków ochrony osobistej, płynów do dezynfekcji, maseczek, fartuchów czy kombinezonów. Problemem jest również zachowanie wielu Polaków, którzy często lekceważą zalecenia specjalistów, przez co zapanowanie nad rozwojem epidemii jest jeszcze trudniejsze.

Pomimo zamknięcia szkół, wielu miejsc pracy i apeli o pozostanie w domu Polacy wciąż nie dają się przekonać do siedzenia w czterech ścianach. Często zdarza się też, że pacjenci zatajają przed specjalistami fakt kontaktu z zarażonym bądź z osobami, które przebywały w krajach z największą liczbą zachorowań na koronawirusa. Nie ułatwia to i tak ciężkiej już sytuacji w służbie zdrowia.

Naukowcy z Chin na podstawie obserwacji 94 potwierdzonych laboratoryjnie przypadków Covid-19 oszacowali liczbę nowych zarażeń przed wystąpieniem objawów u jednego chorego. W świetle tych informacji bagatelizowanie zasad zachowania bezpiecznej odległości i higieny to działanie na szkodę całego społeczeństwa.

– Przyrost nie jest może tak duży, jak się spodziewaliśmy, ale nastawiamy się na zdecydowanie większą liczbę osób, które będą zakażone koronawirusem. Pierwotnie mieliśmy osoby, które przyjechały do nas z zagranicy (Włochy, Hiszpania, Anglia). W tej chwili są to osoby, które są zakażone jakby poziomo, czyli między sobą dochodzi do zarażania. Najważniejszą rzeczą, którą powtarzamy, jest to, że nie powinniśmy wychodzić z domu. Jest to najprostsza, najtańsza, ale jednocześnie najbardziej skuteczna metoda do przerwania łańcucha epidemiologicznego (…). Mój gorący apel: zostańcie Państwo w swoich domach przez ten ciężki okres dla nas wszystkich, ale myślę, że jest to jedyna metoda, abyśmy opanowali tę epidemię – powiedział Redakcji Informacyjnej Radia Maryja Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia.

Jak podkreślają pracownicy służby zdrowia, często zdarza się, że pacjenci z pełną świadomością nie mówią prawdy lekarzom, ratownikom medycznym i pielęgniarkom, np. ukrywają, że sami mogą być chorzy. W konsekwencji lekarze czy ratownicy zamiast leczyć, czekają w kwarantannie na wyniki testów, a reszta personelu szpitalnego zmuszona jest pracować w ograniczonym składzie. Z tego powodu uruchomiona została akcja „Nie kłam medyka”.

– Ratownicy medyczni apelują do wszystkich, którzy wzywają pogotowie, by mówić prawdę o stanie swojego zdrowia, nie zatajać faktów, szczególnie w sytuacji rozprzestrzeniania się koronawirusa – powiedział Piotr Dymon, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych (OZZRM).

Piotr Dymon dodał, że osoby dzwoniące po pomoc bardzo często zatajają fakt, że były za granicą, miały kontakt z osobą zarażoną koronawirusem lub przebywają w kwarantannie domowej. Prowadzi to do tego, że personel musi poddawać się izolacji i badaniom, czyli jest wyłączony z pracy przez co najmniej kilka godzin (w większości przypadków oczekiwanie na wyniki trwa tyle samo, jak u pacjentów niebędących personelem medycznym). Nie może wtedy ratować życia osobom naprawdę tego potrzebującym.

Liczba ratowników medycznych jest bardzo niska, podobnie jak lekarzy i pielęgniarek. W przypadku, gdy z dyżuru będzie wyłączanych po kilka, kilkanaście osób, to może się okazać, że niedługo nie będzie nikogo, kto zajmie się pacjentami.  

Miejscami, które również narażone są na skutki tej trudnej sytuacji, są m.in. apteki. To właśnie tam swoje kroki kierują pacjenci, którzy nie mogą dostać się do lekarzy rodzinnych czy specjalistów. Personel aptek coraz częściej staje się pierwszą linią frontu w kontakcie z chorymi.

W aptekach, podobnie jak w przychodniach i szpitalach, stworzenie bezpiecznych warunków pracy i odpowiednich procedur dla personelu stało się koniecznością. Właściciele aptek czy indywidualni aptekarze starają się odnaleźć w nowej rzeczywistości i szukać najlepszych rozwiązań. W większości z nich wprowadzone zostały rekomendacje Głównego Inspektora Sanitarnego dla farmaceutów i pracowników aptek w związku z potencjalnym ryzykiem zakażenia koronawirusem.

– Nasze apteki zostały dodatkowo wyposażone w materiały informacyjne z przeznaczeniem dla pacjentów. Co więcej, w celu zapewnienia maksymalnej ochrony personelu aptek Gemini w związku z ryzykiem rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS- CoV-2 wprowadziliśmy procedurę postępowania w przypadku podejrzenia zakażenia oraz w przypadku potwierdzonego zakażenia we wszystkich aptekach własnych oraz przygotowaliśmy odpowiednie procedury i rekomendacje dla farmaceutów, franczyzobiorców i pracowników. Dotyczą one m.in. procedur mycia  i dezynfekcji rąk, blatów ekspedycyjnych, klamek, usunięcia wszystkich elementów ruchomych z sali ekspedycyjnej, prania fartuchów, przyjmowania gotówki – mówi Artur Łakomiec, prezes zarządu aptek Gemini.  – We wszystkich aptekach Gemini znajdują się szyby oddzielające personel apteki od pacjentów, a każdy kierownik apteki sam decyduje o maksymalnej liczbie obsługiwanych pacjentów, która jest uzależniona od liczby otwartych okienek, z zachowaniem stref buforowych oraz z zachowaniem odległości pomiędzy pacjentami w kolejce poza apteką – dodaje przez Łakomiec.

W celu zapewnienia bezpieczeństwa pracowników wszystkich placówek medycznych należałoby wprowadzić jednakowe zasady, które wyeliminowałyby rozbieżności w zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia w różnych miejscach. W pierwszej kolejności należałoby zapewnić wszystkim placówkom medycznym dostęp do materiałów i środków ochrony osobistej, płynów do dezynfekcji, maseczek, fartuchów czy kombinezonów, na których brak najczęściej narzekają pracownicy medyczni. Jest niedopuszczalnym, aby bez podstawowych narzędzi mogli wykonywać rzetelnie swoją pracę. Brak któregokolwiek z powyższych elementów może prowadzić do kolejnych zarażeń.

Ważne jest tutaj wsparcie rządu, ale także prywatnych firm, które mają dostęp do najbardziej potrzebnych zasobów. Od samych decydentów zależeć będzie natomiast szybkość identyfikacji zagrożeń i wdrożenie właściwych rozwiązań prawnych, które będą skutkowały większą dyscypliną w społeczeństwie. Tylko w ten sposób będziemy w stanie zapanować nad epidemią i zminimalizować jej skutki ekonomiczne i społeczne.

Artykuł sponsorowany













#DziękujeMyZaOdwagę
reklama