Bóg chroni nas, jak obiecał to s. Faustynie

WYWIAD \ Z KS. PROF. ANDRZEJEM SZEWCIWEM, biblistą, emerytowanym wykładowcą wielu europejskich uczelni, rozmawia MARIA KOBYLIŃSKA

W niedzielę obchodziliśmy Święto Miłosierdzia Bożego, czyli uroczystość, o której ustanowienie prosił św. siostrę Faustynę sam Chrystus. Oficjalnie do kalendarza liturgicznego wprowadził je Jan Paweł II. Święto otworzyło w Kościele tydzień miłosierdzia. W tym roku przeżywamy go w szczególny sposób ze względu na sytuację związaną z epidemią koronawirusa.
„Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299). Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego. Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski” (Dz. 699). Tak mówił w prywatnych objawieniach do św. s. Faustyny Kowalskiej sam Jezus. W każdą pierwszą niedzielę po Wielkanocy wierni doświadczają w wyjątkowy sposób działania miłosierdzia Bożego. Czy jest tak również podczas tygodnia miłosierdzia, który właśnie się rozpoczął?
Święto Miłosierdzia zostało właśnie po to przedłużone, by podkreślić wartość Bożego miłosierdzia. Każdy z nas niezależnie od dnia może doświadczyć tej łaski, którą jest miłosierdzie Pana Boga. Oczywiście w tym szczególnym tygodniu miłosierdzie jest z nami bardziej obecne i głębiej przeżywane. Kościół, współpracując z Bożą łaską, przedłużył ten czas wyjątkowego działania Boga. Natomiast nie zapominajmy, że na co dzień doświadczamy Bożego miłosierdzia. Dzieje się tak za każdym razem, gdy żałujemy za grzech, gdy przystępujemy do sakramentu pokuty i pojednania, gdy Chrystus przez ręce kapłana odpuszcza nam przewinienia.
Czy istnieje sposób, w który szczególnie mocno możemy doświadczyć w tym tygodniu działania Bożego miłosierdzia?
Oczywiście. Przede wszystkim należy autentycznie się nawracać. To jest sprawdzian dla nas, by zobaczyć, co dał nam przeżywany niedawno Wielki Post. Powinniśmy teraz zawalczyć o własną doskonałość, czyli walczyć ze złem, które czynimy. Jeśli podejdziemy do tego autentycznie, dostrzeżemy potęgę Bożego miłosierdzia w nas samych. Chciałbym podać ku zachęcie przykład na to, jak Bóg silnie działa. Szczególnie działanie miłosierdzia Bożego widzę obecnie na terenach lubuskich i zachodniopomorskich. W okolicach Gorzowa Wlkp. i Myśliborza jest – z tego, co patrzyłem – statystycznie najmniej zachorowań i śmierci spowodowanych koronawirusem. W samym Myśliborzu nie słyszałem, żeby ktokolwiek się zaraził COVID-19. Ja i wielu wiernych odczytujemy to tak, że chroni nasze tereny Pan Jezus w sposób szczególny. Dlaczego? W „Dzienniczku”, który prowadziła s. Faustyna, jest punkt 570, w którym Jezus obiecuje siostrze, iż tam, gdzie stanie jej klasztor wraz z sanktuarium miłosierdzia, „Duch mój spocznie w klasztorze tym, błogosławić będę szczególnie okolicy tej, gdzie klasztor ten będzie. Z miłości dla was oddalę wszelkie kary, które sprawiedliwość Ojca mojego słusznie wymierza”. Święta Faustyna twierdziła, że Chrystus sam wybrał miejsce na sanktuarium. Miał to być mały kościółek, który przed wojną wybudowali Polacy. Jego znakiem charakterystycznym miał być witraż w ścianie ołtarzowej, gdzie pod krzyżem rosła dzika róża z czerwonymi kwiatami. Siostra opowiedziała o tym swojemu spowiednikowi ks. Michałowi Sopoćce. Po jej śmierci według jej wizji odszukał kościółek. Okazał się nim ten w Myśliborzu. Mamy tu dziś Dom Macierzysty Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego oraz sanktuarium Miłosierdzia Bożego. A rozmowy na temat powstania tego sanktuarium odbywały się wówczas w Gorzowie. I jak widać, jak w to wierzymy, Bóg chroni nas, jak obiecał to s. Faustynie.
Tegoroczny tydzień miłosierdzia odbywa się pod hasłem: „Miłosierdziem budujemy Kościół Boży”. Jest ono inspirowane nauczaniem prymasa Stefana Wyszyńskiego, którego beatyfikację będziemy przeżywać. Jakiego znaczenia nabierają te słowa w kontekście panującej epidemii?
Myślę, że w tej chwili to oznacza, byśmy wyzwalali w ludziach dobro. Wyzwalając dobro w człowieku, każdy z nas będzie automatycznie niwelował zło w sobie samym, w tym lęki, które tak bardzo zapanowały nad naszym społeczeństwem. O to właśnie chodzi, by pozbyć się tego lęku. Lęk jest czymś, co oddala nas właściwie od wszystkiego i każdego, również od Boga. W miłości, w miłosierdziu nie ma miejsca na lęk. Tego uczy nas właśnie nasza wiara. Ostrożność, roztropność, rozumność, rozwaga są zupełnie czymś innym niż lęk. Powinniśmy trzymać się razem, pomagać sobie, zwłaszcza osobom starszym, któreczują się w tym czasie najbardziej osamotnione.
Czy nie jest znamienne, że akurat po Niedzieli Miłosierdzia Bożego władze państwowe zezwoliły na obecność większej liczby wiernych podczas liturgii w kościołach?
Nareszcie więcej wiernych będzie mogło uczestniczyć w mszach świętych. Natomiast zastanawia mnie, dlaczego tak długo nie było sprawiedliwego rozróżnienia w kościołach, jeśli chodzi o ich powierzchnię. Co innego mały wiejski kościółek, a co innego katedra. Nie rozumiem tego. Były święta, ludzie nie mogli uczestniczyć w mszach świętych. Można było o tydzień przesunąć te ograniczenia. Chociażby w sklepach liczba przebywających w nich osób była uzależniona od ich powierzchni czy liczby kas. Teraz w kościołach we mszy św. może uczestniczyć jedna osoba na 15 mkw. Natomiast przewodniczący KEP apelował, by była to jedna osoba na 9 mkw.
Święto Miłosierdzia Bożego ustanowił w całej Polsce Jan Paweł II. W tym roku przeżywamy 100. rocznicę urodzin papieża. Obchodzimy również 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej oraz beatyfikację Prymasa Tysiąclecia. Jednocześnie przeżywamy na całym świecie epidemię koronawirusa, która sparaliżowała nas strachem i zamknęła w domach. Czy widzi Ksiądz powiązanie między tymi – dziejącymi się jednocześnie – wzniosłymi, radosnymi wydarzeniami oraz pandemią?
Dziwnie się dzieje ostatnio na całym świecie. Rzeczywiście jest to nadzwyczajne, że tak się wszystko złączyło. Musimy być czujni, modlić się i szukać odpowiedzi, tego, co Bóg nam chce przekazać. Ta Niedziela Miłosierdzia była wyjątkowo smutna. Przeżywaliśmy 20. rocznicę kanonizacji s. Faustyny i tym samym ustanowienie Święta Miłosierdzia Bożego, a uroczystości z tym związane odbywały się przy zamkniętych drzwiach kościołów. Należy oczywiście się modlić i wierzyć, że Pan Bóg niedługo wyprowadzi ze wszystkiego dobro. Boję się natomiast, żebyśmy nie popadali w lęk, z którego po wszystkim trudno będzie wyjść. Zarówno kapłani, jak i wierni muszą być silni duchem.
     

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze