Schodami Śmierci na szczyt

MIASTO INKÓW \ Huayna Picchu

W oddalonym o 100 km Cusco częściej mówią o niej „Waynapicchu”. Jednak bliżej słynnego zaginionego miasta Inków co chwilę będziemy napotykać na wersję „Huayna Picchu”. Dla przeciętnego białego turysty ta różnica jest bez znaczenia. W wymowie obie wersje niczym się nie różnią. Musisz się spieszyć, gringo – poważnie wyglądająca pani zza oszklonej kasy budynku Ministerio de Cultura właśnie drukuje mi bilety wstępu do najpopularniejszej atrakcji turystycznej Peru. – Dziennie na Huayna Picchu może wejść do 400 osób. W dwóch grupach po 200 osób każda. Jedna przed południem, druga po. – Ale dlaczego tylko tak mało osób? – Bo Schody Śmierci są w opłakanym stanie. Pod większą liczbą turystów mogłaby się wydarzyć katastrofa. No, a poza tym więcej
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl