Te ziemie miały być dla Niemców

LOSY POLSKICH PRZESIEDLEŃCÓW \ RODZINA PILUJSKICH W GENERALNYM GUBERNATORSTWIE

Numer 365 - 19.11.2012Historia

Przyszli w nocy, w środku zimy, wyrzucili z domu i wywieźli na wschód. Tak jak tysiące rodzin z zachodniej części Polski, tak i ta spędziła okupację w Generalnym Gubernatorstwie. Ich mała ojczyzna miała być zamieszkana wyłącznie przez obywateli niemieckich.
Damian Szymczak
Dwoma dekretami z października 1939 r. Adolf Hitler wcielił zachodnie obszary Polski do III Rzeszy. Utworzono tam Okręg Rzeszy Poznań, przemianowany później na Kraj Warty. Zamieszkiwało go około pięciu milionów ludzi, prawie dziewięćdziesiąt procent z nich stanowili Polacy. Mimo to Kraj Warty uznano za obszar rdzennie niemiecki. W związku z tym praktycznie od początku okupacji na masową skalę zaczęto wysiedlać Polaków, większość z nich trafiła na teren Generalnego Gubernatorstwa. W pierwszej fazie masowych wywózek, prowadzonych od listopada 1939 r. do lutego 1940 r., zamierzano wysiedlić milion osób. Na ich miejsce ściągano Niemców, głównie ze wschodu, z obszarów zajętych przez Związek Sowiecki.
Na roboty i do obozu koncentracyjnego
Bonifacy Pilujski miał wtedy dziewięć lat. Wraz z rodzicami, trzema siostrami i dwoma braćmi mieszkał w Rydzynie, przygranicznym miasteczku w Wielkopolsce. Jego ojciec Władysław, były powstaniec wielkopolski, służył tam w Straży Granicznej. Po wybuchu kampanii wrześniowej z Armią Poznań brał udział w bitwie nad Bzurą, w czasie której został wzięty do niewoli. Jednak szybko uzyskał zwolnienie i już w październiku wrócił w rodzinne strony. Jak się okazało, nie na długo.
7 grudnia 1939 r. było bardzo mroźno. Dla hitlerowców nie miało to znaczenia. W nocy wpadli do wielu polskich rodzin w Rydzynie, w tym do Pilujskich. Kazali im się ubierać, zabrać trochę osobistych rzeczy, a później odkrytym wozem przewieźli ich do Leszna, do jednej z tamtejszych szkół.
– W auli stłoczonych było kilkaset osób, mieszkańców Leszna i okolicznych miejscowości – wspomina pan Bonifacy.
W nocy z 11 na 12 grudnia poprowadzono wszystkich na dworzec kolejowy i kazano wsiąść do podstawionych wagonów. Wkrótce pociąg ruszył na wschód. Po drodze zatrzymał się w Ostrowie Wielkopolskim, tam dołączono nowe wagony, do których zapędzono miejscowych Polaków. I znów transport ruszył, by pod wieczór 12 grudnia przybyć do Tomaszowa Mazowieckiego. Na stacji wszyscy zostali podzieleni i rodzinami odprowadzeni do miejsca, w którym przyszło im spędzić niemal całą okupację.
Rodzina Pilujskich trafiła do domu przy dzisiejszej ul. Mireckiego 21. Całą ósemką zakwaterowani zostali w jednym pokoju. Dom należał do miejscowego Żyda, jego także wraz z najbliższymi upchnięto w jednym pokoju, do pozostałych pokojów trafiły inne polskie rodziny.
– Mieliśmy dla siebie kuchnię, w której znajdował się piec do gotowania – opowiada Bonifacy Pilujski. – Wody nie było, przynosiło się ją w wiadrach. Myliśmy się gąbką nad miską. O ubikacji nikomu się nie śniło, musieliśmy chodzić do drewnianego wychodka, znajdującego się za domem.
Ojciec pana Bonifacego dostał nakaz pracy na stacji kolejowej. Być może to uratowało rodzinę przed zamarznięciem. Tamta zima należała bowiem do najostrzejszych w całym stuleciu, a opału praktycznie nie było.
– Tata codziennie przynosił z pracy po kilka, czasem kilkanaście podkradanych kawałków węgla i tym paliliśmy, tuląc się przy „kozie” – wspomina.
Po jakimś czasie ich sytuacja trochę się poprawiła, bowiem starsze rodzeństwo również otrzymało nakaz pracy



zawartość zablokowana

Autor: Damian Szymczak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się