Potrawy kresowych Wigilii

Numer 393 - 21.12.2012Kresy

Święta Bożego Narodzenia na Kresach Wschodnich urosły do rangi narodowego symbolu. Na takie postrzeganie świąt miała zapewne wpływ kultura i sztuka, szczególnie ta z czasu zaborów, tworzona ku pokrzepieniu serc. Opowieści babć i dziadków także zrobiły swoje, podsuwając naszej wyobraźni obrazy, jakich teraz nie możemy zaznać. Kresy, tak jak i ich kuchnię, traktujemy jako miłość utraconą, a ta zapada najgłębiej w zakamarki naszej duszy.
Andrzej Fiedoruk
Spróbujmy sięgnąć do korzeni Wigilii, aby przy stole spróbować odnaleźć ukryte znaczenia dawnych potraw. Wiele z nich ma swoje źródło w dawnych czasach pogańskich.
Symboliczne składniki
Według wierzeń Słowian wieczerza była ucztą ofiarną, składaną przez żyjących w darze mieszkańcom „innego świata”, a potrawy podczas niej spożywane miały znaczenie magiczne, gdyż pomagały ucztującym kontaktować się ze światem zmarłych. Niezależnie od regionu i stopnia zamożności jego mieszkańców, w skład wieczerzy wchodziły niezmiennie trzy składniki: mak, miód i pszenica. Mak to symbol obfitości, miód – dobrobytu, a pszenica oznaczała odrodzenie się życia. Połączone tworzyły magiczną potrawę – kutię, którą dawniej na terenach obecnej Litwy podawano podczas stypy. Stamtąd dopiero, poprzez Ukrainę, trafiła na ziemie polskie, stając się potem potrawą wigilijną.
Tradycyjne potrawy wigilijne nie wszystkim trafiały w gusta. Tak dawny stół na Kresach opisuje mistrz Wańkowicz: „Wilia składa się z 8–12 potraw i mimo solidne i uważne objadanie się, iżby na wszystko miejsca starczyło, miejsca tego nie starczyło. Pośrodku stołu pofalowanego bielą obrusa, na pękach siana stawiano tzw. kucję – ogromną salaterę poczwórną, w której mieściły się cztery zasadnicze potrawy Wilii, cztery paskudztwa ku tradycji przyrządzone, których nikt nie tykał. Jestem przekonany, że kucja sięgała swym pochodzeniem zamierzchłych czasów pogańskich.
Był tam kisiel owsiany, wyglądający jak brudny klajster, rozdęte ziarna gotowanej pszenicy, groch i jęczmień oraz mleko makowe. Babka tylko, jako pani domu, musiała każdej potrawy spróbować i podlać »sytą« (miód z wodą), bo inaczej nadchodzący rok nie dałby dostatku. Krzywiła się zwłaszcza przy kisielu, ale mus to mus”.
Mak
Kutię na Kresach uważano za danie gospodyni, podczas gdy kisiel z mąki owsianej podlanej mlekiem makowym lub sokiem żurawinowym – za danie gospodarza. Za pomocą kutii wróżono, podrzucając łyżkę potrawy do góry. Jeżeli wiele ziaren przylepiło się do sufitu – pewny urodzaj w następnym roku.
Znane od czasów prasłowiańskich właściwości narkotyczne maku stanowiły symbol snu i łączności z innym światem, dlatego pewnie potrawy z niego znajdują się zawsze w jadłospisie wigilijnym, choć zależnie od regionu są różne. Oprócz sławnych klusek z makiem podaje się łamańce z makiem, mleko makowe z kruchymi placuszkami, zwanymi śliżykami, wreszcie makowce, bez których dzisiaj święta Bożego Narodzenia nie mogą się obejść.
Najstarszą zupą wigilijną na Kresach była polewka migdałowa. Na Polesiu jedzono kiszony barszcz, choć dawniej w nieco odmiennej postaci, lub zupę rybną czy grzybową. Ostatecznie jednak zwyciężył barszcz i uszka z farszem grzybowym.
Ryby
Stałym i najbardziej wykwintnym punktem wigilijnego menu były zawsze ryby. Szczególnie wśród szlachty i mieszczaństwa podawano kilka dań rybnych, ze sławnym karpiem po żydowsku, który zagościł na stałe w naszej kuchni odświętnej. Ryby w galarecie, smażone, gotowane, pieczone, uzupełniało wiele dań postnych, kraszonych olejem, jak kapusta z grzybami czy pierogi z kapustą i grzybami



zawartość zablokowana

Autor: Andrzej Fiedoruk


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się