Muszę żyć z bólem do końca

Numer 414 - 18.01.2013Temat Dnia

WYWIAD Nie można przeżyć nic gorszego niż śmierć dziecka. Wiem, że dla mojego syna śmierć brata, najlepszego przyjaciela, jest czymś niewyobrażalnym. Ale mam nadzieję, że coś go zmusi do życia – z JADWIGĄ KACZYŃSKĄ rozmawia ANITA GARGAS.
Ktoś powiedział, że postawa wobec katastrofy smoleńskiej
jest miernikiem naszego patriotyzmu. Patriotyczny obowiązek pokazania całej prawdy o katastrofie nie został wypełniony.
Wielu zapomniało, że istnieje coś takiego jak patriotyzm, miłość do Ojczyzny, która każe robić rzeczy nawet niebezpieczne, takie, które się nie podobają. Zapomnieli o tym, że można działać z takich pobudek, wyłącznie z takich pobudek. Tak jak na pewno Leszek i Jarek działali. Myślę, że tak byli wychowani, tak byłam wychowana i ja. Od dziecka pamiętam nastrój, dyskusje w domu – ten zginął, tamten zginął. To było normalne. Dlatego już w czasie wojny wiedziałam jedno – żeby od tchórzy trzymać się z daleka. Staram się odsuwać myśli rodzinne i spojrzeć na katastrofę zwyczajnie. Zginęli ludzie, którzy stali na czele państwa, i państwo się o nich nie upomina. To znaczy, że tego państwa właściwie nie ma, to znaczy nie ma rządu. Bo ten rząd – jaki jest?
Wszystkie ofiary pozostawiły kogoś, kto po nich płacze. Marta straciła obydwoje rodziców w jednej sekundzie.
Jarek też bardzo cierpi, choć niewiele o tym mówi. Teraz muszę żyć ze względu na Jarka, bo pozostałby bardzo samotny. Muszę przez jakiś czas mu towarzyszyć. Ale pogodziłam się, że nigdy nie zapomnę, nie przestanę boleć. Żadna matka nie zapomni. Leszek był bardzo dobrym synem



zawartość zablokowana

Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się