Ołtarz Ojczyzny trawiony przez pożary

Numer 461 - 14.03.2013Kresy

PRZYPADEK CZY FATUM LOSY KATEDRY WILEŃSKIEJ
Pierwsza część opowieści o katedrze wileńskiej posłużyła mi w dużej mierze do krytyki jej stylu architektonicznego, specyficznego klasycyzmu. Powiedziałem jednak, że aby być sprawiedliwym, należy dobrze przyjrzeć się historii miejsca, w którym ten kościół stoi, ponieważ jego obecny wygląd – jak argumentowałem – niespójny z naturą katolicyzmu, nie jest dziełem przypadku.
Dominik Szczęsny-Kostanecki
Zatrzymałem się na restytucji chrześcijaństwa za czasów Jagiełły. Jest to epoka – mowa o latach 80. XIV w. – w której w zasadzie cała Europa była już schrystianizowana. Wyjątek stanowiła Litwa – olbrzymie państwo rozciągające się od Podlasia na zachodzie po przedpola Moskwy na wschodzie, oraz od Żmudzi na północy po wybrzeża Morza Czarnego na południu. Ale jest to również moment niezwykle istotny w dziejach Polski, moment zawarcia unii, początkowo personalnej, następnie dynastycznej, a w końcu realnej, która przetrwała prawie 400 lat i która dała obu krajom niezwykłą siłę: Koronie Królestwa Polskiego olbrzymie zdobycze terytorialne na wschodzie, Wielkiemu Księstwu Litewskiemu natomiast akces do cywilizacji europejskiej.
Czasy unii
W momencie zawiązywania pierwszej unii polsko-litewskiej w Krewie Jagiełło (wtedy jeszcze nie Władysław!) zobowiązał się przyjąć chrzest, co było warunkiem koronacji rozumianej jako akt boskiego namaszczenia. Wraz z Jagiełłą ochrzczona miała być cała Litwa, co nastąpiło w roku 1387, a chwilę później utworzone zostało biskupstwo wileńskie, podległe archidiecezji gnieźnieńskiej.
Wtedy właśnie rozpoczęto budowę nowego kościoła, pierwszego od czasów Mendoga. Niestety, przetrwał on tylko kilka lat, strawiony przez pożar.
Tymczasem w wyniku porozumienia ze swoim stryjecznym bratem Jagiełłą do władzy na Litwie doszedł Witold i to właśnie on zlecił odbudowę świątyni wileńskiej, chociaż bardziej znany jest z ufundowania kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Kownie – zwanego również kościołem Witolda, będącego wotum za uratowanie życia władcy w krwawej bitwie nad rzeką Worsklą.
Katedra wileńska wybudowana na początku XV w. w formie trójnawowej gotyckiej bazyliki przetrwała stosunkowo długo, bo ponad 120 lat. Dzięki religijnej i politycznej roli, jaką zaczęła odgrywać, stała się litewskim odpowiednikiem katedry na Wawelu – faktycznym Ołtarzem Ojczyzny, by nawiązać do słów Jana Pawła II. Tutaj po swojej śmierci spoczął sam Witold, tutaj pół wieku później spoczął także drugi syn Kazimierza IV Jagiellończyka, również Kazimierz.
Władcy w katedrze
Kilka słów o jego osobie. Jako 13-latek miał objąć tron Węgier przy poparciu części tamtejszej magnaterii. Jednakże zorganizowana w tym celu wyprawa skończyła się niepowodzeniem. Otarł się zatem młody Kazimierz o wielką politykę, ale władcą nie został. Zamiast tego oddawał się sprawom ducha. Prowadził ascetyczny tryb życia, godzinami oddawał się adoracji Najświętszego Sakramentu, prowadził działalność dobroczynną. Już za życia otaczała go aura świętości. Niestety zachorował na gruźlicę, której nie umiano wówczas leczyć. W chwili śmierci miał zaledwie 26 lat. Dzięki staraniom swojego brata Zygmunta Starego został wyniesiony na ołtarze w roku 1521. Jako się rzekło, spoczywa w katedrze wileńskiej. Nie dane mu jednak było zaznać spokoju



zawartość zablokowana

Autor: Dominik Szczęsny-Kostanecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się