III RP a Powstanie Warszawskie

Numer 580 - 06.08.2013Publicystyka

DZIEDZICTWO PRL U ZAKŁAMYWANIE PAMIĘCI

Jednym z celów powstańców było mordowanie Żydów – ta teza do dziś jest sztandarowym przykładem kłamstwa III RP o warszawskim zrywie 1944 r. Kłamstwo wyszło spod pióra historyka „Gazety Wyborczej” Michała Cichego na 50. rocznicę niepodległościowego zrywu w stolicy. Zadaniem Cichego było udowodnienie, że żołnierze Armii Krajowej (czytaj: Polacy) byli antysemitami. Ta akcja robienia z nas narodu morderców trwa do dziś.

W artykule „Polacy – Żydzi: Czarne karty powstania” (29–30.01.1994) świeżo upieczony historyk Michał Cichy, zgodnie z zapowiedzią swojego protektora Adama Michnika, ujawniał „pełną prawdę” o Powstaniu Warszawskim.
„Głowę daję sobie uciąć”
Dla tego „obiektywnego” historyka człowiek w mundurze musiał być AK-owcem, a nie np. zwykłym szabrownikiem lub członkiem AL. Ale w publikacji nie chodziło przecież o fakty, tylko o stworzenie odpowiedniego klimatu. Kapitan „Hal” (Wacław Stykowski), zdaniem Cichego, jest odpowiedzialny, a przynajmniej współodpowiedzialny, za mord na kilkunastu Żydach. Jednym z dowodów mordu miała być, podważana przez poważnych historyków, relacja dowódcy innego oddziału AK: „Głowę daję sobie uciąć, że to te dranie z przybocznej bojówy »Hala«”. Większość cytowanych przez Cichego relacji nie pochodziła od bezpośrednich świadków zdarzenia, część od niewiarygodnych historyków (Bernard Mark) albo ze wspomnień Żydów, które były po wojnie „uzupełniane”.
Artykuł, napisany w imię „prawdziwego porozumienia”, wywołał wielkie oburzenie. „Wyborcza” swoim zwyczajem dopuściła do dyskusji tych historyków, którzy albo zgadzali się z linią gazety, albo byli specjalistami w innych dziedzinach. Żaden z nich nie sięgnął do dokumentów i nie zweryfikował rewelacji Cichego. Jedynym rzeczowym głosem w dyskusji była replika prof. Tomasza Strzembosza, który sprzeciwił się pisaniu historii na podstawie pomówień i nieudowodnionych tez, gdyż prowokuje to zarówno antysemityzm, jak i antypolonizm.
Faszystowscy skrytobójcy
Na innych łamach ukazała się odpowiedź prof. Jacka Trznadla, który artykuł Cichego uznał za jedno z wielu fałszerstw „GW”. W książce Leszka Żebrowskiego „Paszkwil Wyborczej” (właśnie wznowiona i uzupełniona o wiele nowych dowodów na kłamstwo „Czarnych kart”) historyk udowodnił, że Michał Cichy dokonał wielu manipulacji, m.in. wyjmował zdania z kontekstu, jedne słowa opuszczał, a inne dopisywał (to samo redakcja zrobiła potem z niektórymi listami w tej sprawie). Cel był jasny: wszystko musiało pasować do z góry założonej i jedynie słusznej tezy. I oczywiście miało służyć „prawdziwemu porozumieniu” i „pełnej prawdzie”. Jakże przypomina to tworzenie dokumentów przez UB, które chciało „udowodnić”, że AK-owcy współpracowali z hitlerowcami.
„Komenda Główna AK i cały obóz reakcyjny robiły, co mogły, aby paraliżować walkę narodu polskiego, walkę polskich mas ludowych przeciwko najazdowi hitlerowskiemu, aby działać na szkodę Związku Radzieckiego”. Jednak „nie można było powiedzieć żołnierzom i oficerom AK, których werbowano do szeregów pod hasłem walki z Niemcami, że mają bić się po stronie Niemców – bo wtedy żołnierze i oficerowie po prostu splunęliby i opuściliby szeregi AK. Wśród sanatorów, a tym bardziej ich konkurentów z NSZ, bardzo blisko związanych z hitlerowskim Gestapo, było dużo kandydatów na polskich quislingów, na marionetki hitlerowskie. Ale ci kandydaci nie mieli oparcia w narodzie



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się