Dyplom z bełkotu

SZTUKA WSPÓŁCZESNA TO NAJCZĘŚCIEJ ESTETYCZNE OSZUSTWO

Numer 68 - 29.11.2011Kultura

Jestem neandertalką, zlinczujcie mnie. Poszłam na wystawę prac dyplomowych Akademii Sztuk Pięknych. Poszłam w nadziei, że zobaczę coś nowego, świeżego, bogatego. Rzeczywistość zazwyczaj skrzeczy. Tym razem jednak bełkotała.

Tytuł wystawy to „Coming out”. Wszyscy wiemy, z czym to się kojarzy. Ale jeszcze miałam nadzieję, to efekt młodzieńczego zapału. To tylko prowokacja. To na pewno tylko zabawa słowem, zabawa znaczeniem, zabawa kontekstem społecznym. Zabawa, zabawa, zabawa.

Trudno opowiedzieć o tej wystawie. Przy wejściu do budynku kręciły się grupki niezmiernie eleganckich/dziwacznych/nieokreślonej płci osobników. Był jakiś komin z drewna, który ładnie pachniał. Ponoć autorowi chodziło o rozliczenie z dzieciństwem i Śląskiem. Mnie skojarzyło się to z kominami w Oświęcimiu. Były kolorowe plamy, które udawały narządy – serce i mózg. Były złączone ze sobą klatki dla ptaków. Dalej były kukły albo lalki: stwory o ciałach kobiet i głowach mężczyzn. Tu się zatrzymałam dłużej. Zrobiło to na mnie wrażenie. Widok parunastu białych, płaskich ciał i karykaturalnych głów napawa mimowolnym niepokojem. Było w tym coś chorobliwego, zaburzającego naturalny ład świata, nawet okrutnego



zawartość zablokowana

Autor: Ola Koehler


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama









#DziękujeMyZaOdwagę
reklama