Zabić endeka

Numer 710 - 13.01.2014Historia

II RP WYELIMINOWAĆ POLITYCZNEGO PRZECIWNIKA

Było to w okresie międzywojennym jedno z najgłośniejszych zabójstw. Na ulicy zastrzelono młodego mężczyznę, działacza endeckiego i byłego asystenta Romana Dmowskiego. Właśnie minęła osiemdziesiąta rocznica tego dramatycznego mordu, który niestety ukazuje niechlubną kartę ówczesnego obozu rządzącego.
Damian Szymczak
Jan Chudzik był wzorem człowieka, który wyłącznie dzięki wrodzonym zdolnościom i pracowitości wyrwał się z biedy. Pochodził z ubogiej rolniczej rodziny, mieszkającej we wsi Wołoszyny w powiecie niżańskim, gdzie urodził się 11 października 1904 r. Już w młodym wieku, najprawdopodobniej gdy uczęszczał jeszcze do gimnazjum, przystąpił do ruchu narodowego. Po maturze, zdanej w Nisku, rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Dla chłopaka z małej wioski na Podkarpaciu był to ogromy skok cywilizacyjny. Należy mu się tym większe uznanie, bowiem studia ukończył, utrzymując się sam głównie z udzielania korepetycji. Naukę ukończył nie w Krakowie, lecz na Uniwersytecie Warszawskim, na który w międzyczasie się przeniósł.
To nie jego chcieli zamordować
Po zamachu majowym został działaczem Obozu Wielkiej Polski. Wkrótce czekał go niespodziewany awans. W wieku 25 lat, a więc w roku 1929, dzięki pomocy jednego z działaczy endeckich został asystentem Romana Dmowskiego. Przeprowadził się więc do Wielkopolski i tam aktywnie działał u boku przywódcy Narodowej Demokracji.
Następnie odbył służbę wojskową w szkole lotniczej w Dęblinie, którą ukończył w stopniu podporucznika.
Po zakończeniu służby wrócił w rodzinne strony. Zamieszkał w miasteczku Brzozów na Podkarpaciu. Tam też rozpoczął aplikację notarialną. Jednocześnie przez cały czas aktywnie działał zarówno w polityce, jak i społecznie. W Brzozowie został szefem Sekcji Młodych Stronnictwa Narodowego. W dużej mierze to właśnie dzięki niemu Stronnictwo zaczęło zyskiwać tam sporą popularność. Chudzik bowiem chętnie i często udzielał mieszkańcom darmowych porad prawnych, nieraz także pomagając im w sprawach karnych czy w innych sądowych procesach.
Działalność prawnika nie podobała się lokalnym władzom, które nie miały zamiaru dopuścić do tego, by Stronnictwo Narodowe, w ogóle narodowe idee na ich terenie stały się zbyt popularne. Postanowiły temu przeciwdziałać w sposób najbardziej brutalny –wyeliminować politycznego przeciwnika. I to w sposób dosłowny.
Celem zamachu nie był jednak Jan Chudzik, a major rezerwy Władysław Owoc, szef miejscowego Stronnictwa Narodowego. Do zamachu na niego doszło późnym wieczorem, 14 maja 1933 r. Wraz z nim szedł właśnie Jan Chudzik. Nagle zbliżył się do nich mężczyzna i zaczął strzelać z rewolweru. Władysława Owoca trafił, ale jak się później okazało, jedynie go ranił, po jakimś czasie major wrócił do zdrowia. Natomiast jedna z kul ugodziła Jan Chudzika w kręgosłup, i był to strzał śmiertelny.
Chcieli ponieść jego trumnę
Pochowano go w Brzozowie. Pogrzeb ściągnął tłumy. Dziennikarz „Kurjera Lwowskiego”, który również w nim uczestniczył, pisał m.in



zawartość zablokowana

Autor: Damian Szymczak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się