Na podziemnym froncie

POSTAĆ \ STANISŁAW MEJZA

Walczył w Bieszczadach z bandami Ukraińskiej Powstańczej Armii. Gdyby miał najkrócej opisać tę walkę, to najbardziej pasowałoby tu określenie „podziemny front”. Upowcy wybudowali tam sieć schronów pod ziemią. Z nich atakowali polskich żołnierzy, popełniając przy tym wiele strasznych zbrodni. Stanisław Mejza pochodzi z Radomicka, wsi pod Lesznem. Gdy wybuchła II wojna światowa, miał 16 lat. Wkrótce hitlerowcy zamordowali jego ojca za to, że walczył w Powstaniu Wielkopolskim. Rodzinę rozdzielili. Stanisław miał siedmioro rodzeństwa. Każdy trafił gdzie indziej. Za Niemca On miał tyle szczęścia, że przewieziono go do Gronówka, innej podleszczyńskiej wsi. Tam musiał pracować w niemieckim gospodarstwie. – Gospodarz nazywał się Bythow. To był taki Niemiec, który nawet nie znał języka
     

13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze