Czekam na Ojczyznę moich snów

ŚWIADECTWO \ Dziękujemy za wolność

Numer 849 - 28.06.2014Społeczeństwo

Od najmłodszych lat byłem wychowywany w przeświadczeniu, że komunizm jest największym złem, jakie przytrafiło się Polsce po II wojnie światowej. Całe życie starałem się żyć uczciwie – jednak absurdy PRL-u powodowały, że często zmieniałem pracę – w pewnym sensie jest to przyczyną mojej obecnej sytuacji, bo większość z tych zakładów nie istnieje i nie można znaleźć papierów potwierdzających długość stażu pracy.
Tadeusz Drzazgowski
Gdy miałem 11 lat, wraz z kolegą zgłosiłem się na ochotnika, aby oddać krew dla Węgrów, którzy w 1956 r. walczyli z sowiecką agresją. Pamiętam, że lekarze odesłali nas z kwitkiem, bo byliśmy zbyt młodzi, ale za gotowość poniesienia ofiary dostaliśmy po czekoladzie.
Na dobre osiadłem dopiero w 1971 r. w Gliwicach, gdzie zostałem pracownikiem Gliwickiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Węglowego. Podjąłem też studia zaoczne na Politechnice Gliwickiej. W 1979 r. z Radia Wolna Europa dowiedziałem się, że w moich okolicach działa Andrzej Spyra, któremu można przekazywać pieniądze dla KOR-u. Umówiłem się z nim na spotkanie i przekazałem mu dosyć pokaźną, jak na tamte czasy, kwotę. Niestety okazało się, że Spyra był konfidentem i zaczęła się mną interesować bezpieka. Niedługo potem trafiłem na przesłuchanie i zaliczyłem 48-godzinny dołek.
Kiedy powstała Solidarność, od razu zacząłem organizować struktury związku w zakładzie. Dla mnie Solidarność od początku miała służyć rozwaleniu bolszewii i to był podstawowy motyw mojej działalności. Po wyborach zakładowych usunąłem się na bok. Obserwowałem, co się dzieje w kraju, z pozycji zwykłego członka związku i widziałem, że czerwony nie odpuści.
Stan wojenny nie był dla mnie takim szokiem jak dla wielu kolegów. Od pierwszego momentu uznałem, że jak jest wojna, to trzeba się bić



zawartość zablokowana

Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->