Nie potrzeba cenzora

Sytuacja z ocenzurowaniem przez spółkę AMS akcji plakatowej PiS-u – usunięciem przez nią słowa „sitwa” odnoszącego się do rządu Donalda Tuska – po raz kolejny przypomniała to, o czym już od dawna mówią socjologowie: w Polsce wytworzył się tzw. układ zamknięty. Jak wiemy z taśm prawdy, pewne grupy ekonomiczne i domy mediowe są bezpośrednio powiązane z obecną ekipą rządzącą, która finansuje je poprzez państwowe zlecenia i reklamy. To rodzi jednak zobowiązania, które skutkują blokowaniem wolności słowa. Ten knebel nie wynika bynajmniej z formalnej cenzury, jak to było za czasów PRL-u. Jest to rodzaj autocenzury, której motorem jest nie prawo, ale wspólne interesy. Omawiany tu wypadek to tylko wierzchołek góry lodowej, choć bardzo charakterystyczny dla tego zjawiska i wymowny poprzez swoją
     

90%
pozostało do przeczytania: 10%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze